Chris Wiciak

Drugi tydzień przygotowań 13.01.15

Dzis rozpoczynam drugi tydzień treningu którego finał ma nastąpić 26 Kwietnia.
Ale tak naprawdę przygotowania zacząłem w drugi dzień Świat Bożego Narodzenia ale intensywność była inna dlatego poprzednie tygodnie były tylko rozgrzewka i przygotowaniem mojego ciała do wysiłku.

Pierwszy tydzień treningu zakończyłem sobotnim biegiem Runners Needs 3G w okolicach Guildford Surrley.
Jest to seria trzech biegów o długości 10,6km – 11,6km o rożnej trasie i rożnej trudności.
Pierwsze 3G i drugie to najtrudniejsze biegi, mające najwiecej wzniesień i najdłuższe podbiegi oraz najwiecej błota i wody.
Warunki w sobotnim biegu były naprawdę trudne ponieważ kilka dni prędzej mieliśmy non stop deszcz wiec trasa zamieniła sie w bagno i okazałe zbiorniki wody które trzeba było pokonać.
Przykładem była moja żona która juz na pierwszym kilometrze wbiegając w głębokie błoto pogubiła swoje oba buty.
Wiec musiała sie wrócić po nie znaleść je, ubrać całe obłocone i dobrze sciągnąć sznurówki i nadrabiać utracony czas :-))

Jesli chodzi o mnie to cały bieg przebiegłem tak jak chciałem i zakładałem może na 8km brakowało mi siły ale był tam długi i wysoki podbieg wiec troche mnie zatkało.
Ale bieg rozpocząłem ostrożnie chociaż na pierwszych 3 kilometrach nie schodziłem poniżej 4.20min/km, ale tym razem śledząc czas zwolniłem świadomie ponieważ wiedziałem ze czeka na mnie jeszcze kilka ostrych i męczących podbiegów wiec nie chciałem przesadzić ponieważ trudności i zmęczenia zawsze przychodzi po 70% trasy. I tak było i tym razem kiedy na 8km zobaczyłem wysokie wzniesienie bardzo wąska scieszka, mysli sie kłębią i wtedy bardzo łatwo sie poddać bo nogi z waty, siły brakuje i tylko głowa i mentalność Twoja jaka dysponujesz pozwala Ci nadal przebierać nogami i dodając energi duchowej nabierasz siły fizycznej z ukrytych pokładów ( a takie zawsze sa) wydobywasz resztki sił i brniesz w błocie, mokry pod gore i pod gore i wypatrując szczyt tylko możesz sie domyślać ze tam na gorze czeka ma Ciebie ponowny zbieg i czas na wyregulowanie oddechu i przyspieszenie tempa i nabrania sił które poprowadzą Cie do mety.
I tak było w moim przypadku po przebiegnięciu 10km odżyłem i ostatni kilometr finishowalem bardzo szybko a ostatnie 300m to w tempie sprinterskim ścigałem sie z jednym z gościem i tylko zacisnąłem żeby i prYspieszajac jesCze bardziej wiedziałem ze uciekając mu coraz szybciej jego morale opadną i sie podda po 50m ścigania :-)), chociaż gość wytrwał w sprincie koło 150m to ostatnia setka należała tylko do mnie i przy kilku osobowym dopingu moich przyjaciół nie poddałem sie i wygrałem z oponentem chociaż nie walczyłem o pierwsze miejsce ani o lepszy czas tylko była to piękna walka samym ze sobą ze swoimi słabościami i to co kocham najbardziej mijając zegar z czasem naciskając stop ma swoim zegarku obdarowuje siebie najlepszym uczuciem szczecia i uczuciem zwyciescy chociaż do samego niego straciłem 13min :-))
Ale tu bie chodzi mi o zwyciężanie wyścigów czy marathonie ale zwyciężanie ze samym sobą i moimi słabościami .
Każdy bieg to bieg wolności i niezależności :-)) prawdziwy freedom.

Dobranoc

Chris Wiciak
:-))

Thursday 8.01

Dzis był taki dzień ze od razu jak wstajesz czujesz ze bedzie super i z optymizmem schodzę na dół z sypialni i zaczynam żyć :-))
…rano 5.40am 6stka Widera , dopiero początki bo to dzień czwarty ale mięśnie brzucha zaczynam odczuwać:-))

Dzis cały dzień zastanawiałem sie jak pobiec w najbliższym sobotnim biegu, jaka obrać taktykę bo w zeszłym roku bieg ukończyłem ale poległem z taktyka i ostatnie dwa kilometry umierałem i brakowało mi siły fizycznej w nogach!!
Poprostu był to mój taki pierwszy bieg i pierwsze 3km pobiegłem jak wariat za kumplem który biegł juz 5raz!!
Jesli chodzi o zawody to jest to 3G Series Run o długości 10,5km , może nie długi ale haczyk jest taki ze bieg odbywa sie totalnie „off road” w lesie po bagnach, błocie i PPD górkę!! Momentami trzeba sie wspinać bo mie da sie wbiec na gore.
Po 10km jestes totalnie przeniknięty, w błocie i totalnie wykończony.

Wiec mysli mi Sue kłębiły w głowie aby obrać jak najlepsza taktykę i poprzez to poprawić swoj czas z poprzedniego biegu.
Musze dodać ze smaczku mi dodaje ze w tym roku wystartuje razem z moja Żona :-)) , bedzie to juz drugi raz kiedy startujemy razem, ponieważ w grudniu przed światami brałyśmy razem udział w biegu 11,5km ulicznym ale z tego 5km było bardzo pod górkę.
Ukończyłem z czasem 50min a żona z 1.02H
Bardzo dobrze biegło mi sie z myślą ze Żona biegnie tez ze mną, chociaż ze Kasia biegnie innym tempem i nie biegniemy kolo siebie ale jej obecność jeszcze bardziej mnie mobilizuje w czasie biegu. Wiec jej obecność i uczestnictwo w sobotnich zawodach jeszcze bardziej mnie cieszy i dodaje energi.

Dzis obawiałem sie tego biegu ponieważ wczoraj na treningu strasznie cieżko mi sie biegło a byl to spokojny trening 8km w tempie wolnym 4.50min/km ale na 4km strasznie mnie zatkało a po 5km myślałem ze bede wymiotował ale koncentracja zebranie mysli i dobiegłem do końca ale byłem naprawdę zmęczony, troszkę zaniepokojony moja dyspozycja.

Dlatego dzis z duża uwaga podeszłem do treningu ponieważ miałem wykonać 8km w 4.50min/km a pozniej ostatnie 4km w tempie 4.20min/km co dla mnie to juz naprawdę robi sie szybko :-))
Jesli to by miało byc wczoraj to bym nie wykonał tego interwału ale dzis był inny dzień i od ranna to czułem wiec musze powiedzieć ze pobiegłem dzis z lekkością i po 8km przyspieszyłem według umowy o 30sek i tylko pierwszy kilometr był trudny ale pozniej na 11km i 12km jeszcze bardziej przyspieszyłem i biegłem w tempie 4,15min/km – prawde mówiąc nie powinnienem tego robic tylko trzymać sie zakładanego treningu ale przed sobota chciałem troche wiecej z siebie dać.
Jutro dzień wolny od biegania ale rano Waider i wieczorem ide na Gym aby troche wzmacniać swoje mięśnie i lekki fitnes nie zaszkodzi.
Ciężarów wielkich nie dźwigam aby nie przybrać zadusi na masie co pozniej może przeszkodzić mi w bieganiu.
Wiec siłownia tylko 2-3 razy w tygodniu ale tylko na wzmocnienie mięśni i rozciągnięcie ciała.

Jutro Friday wiec za duzo ludzi nie bedzie bo zaczynaja weekend wiec bedzie luz :-))

Miłego
Chris Wiciak

06.01.15 poczatek treningu.

dzisiaj 6 Styczen 2015 w Polsce swieto Trzech Kroli a u nas zwykly dzien pracy, ale dla mnie tez maly dzien do celebracji duchowej bardziej niz spontanicznej poniewaz rozpoczynam na powaznie trening biegowy ktorego uwiecznieniem ma byc Virgin London Marathon.
Wlasnie wczoraj zakonczylem rejstracje do biegu i juz napewno wystartuje w jednym z najwiekszych maratonow na swiecie, w swiatowym tourze najwiekszych maratonow na swiecie !!!!!
orginalna nazwa : WORLD MARATHON MAJORS mamy ich kilka: Tokio, Boston, London, Berlin, Chicago,New York.

W zeszlym roku 28 Wrzesnia pokonalem swoj pierwszy marathon w Berlinie, przezycia i historie o tym dniu opowien w osobnym poscie bo jest o czym opowiadac.

Ale Londynski maraton to nie docelowa moja impreza, w tym roku moje cele siegaja w strone triathlonu poniewaz w zeszlym roku krok po kroku pokonywalem progi triathlonow i zaczalem od sprintu czyli 500m plywanie, 20km jazda rowerem, 6km bieg, nastepnie byl standartowy triathlon 750m plywanie, 25km jazda rowerem, i 6km bieg,
pozniej pokonalem triathlon Olimpijski czyli 1500m plywanie, 40km jazda rowerem, 10km bieg. i na triathlonie olimpijskim zakoncztylem w zeszlym roku moje poczynnania w tej dziedzinie,
Dlatego w tym roku chce podejsc do WYZWANIA ROKU i pokonac swoje slabosci i pokonac HALF IRONMAN 1.9KM plywanie, 90km jazda rower, 21.1km bieg!!!!
to ma byc koniec Maja 4 tygodnie przed Londyn Marathon .;-0)))

Triathlon dal mi nowe wyzwania i pokazal ze granica wytrzymalosci u mnie jest nie znana i za kazdym razem kiedy mysle ze juz sie nie da , ze nie mam juz sil i zaraz padne, okazuje sie ze zbieram mysli i sile i pokonuje nastepne kilometry i metry i dobiegajac do mety i osiagajac dany cel w danej chwili otrzymuje najwieksze i najlepsze uczucie jakie jeszcze nie doznawalem przez cale swoje zycie!!!!
Nie da sie tego opisac uczucia co czuje czlowiek dobiegajac do mety maratonu i ile mysli na secunde sie roi w glowie!!!

dzieki temu uczuciu jakie odbieram i odczowam na mecie biegow lub na mecie treningu , nadal to robie i brne glebiej i glebiej i mysle ze bieganie staje sie powoli moja obsesja bo napewno nie jest to chwilowe zauroczenie poniewaz trwa to juz dwa lata i chce mi sie coraz barzdziej i bardziej, a co za tym idzie moja kondycja fizyczna zmienila sie o 360 stopni, nie czuje ze w tym roku bede juz 40 letnim gosciem,
czuje ze zyje i ze te 40 lat to dopiero poczatek drugiego zycia jakie przyszlo ktoregos dnia i spadlo na mnie jak gruby ociazaly i zaspany lezalem na wygniecionej sofie jedzac kebaba i przelanczajac z kanalu na kanal myslalem ze juz nic do zycia nie jest mi potrzebne.

Bylem bardzo biedny i otepialy w swojej wizji swiata i zytcia w nim.
dzieki komus lub czemus cos mnie tknelo i podnioslo moje tluste dupsko i kazalo to zmienic.

dzis bardzo dziekuje sobie ze przeszlem kilka miesiecy meczarni w ratowaniu mojego fizycznego ciala a nastepnie rozpoczalem cos nowego i innego niz dotychczas robilem.

Ale wracajac do terningu to wlasnie dzis rozpoczalem solidny 6x w tygodniu trening biegowy aby dobrze przygotowac sie do marathonu w Londynie oraz do innych imprez ktore mnie czekaja w tym roku, a rok zapowiada sie naprawde na bogato.

dzis wtorek trening zaczal byc wymagajacy , najpierw 8km w czasie 4.50min/km nastepnie 10x 100m sprint 3.20min/km i ostatni 11 sty km ponownie spokojny bieg.
piewsze 5km spokojnie bylo pozniej bylo ciezko bo 1km ostro pod gorke na Hanger Lane w tempie jadacych wolno w korku samochodow:-) a nastepnie sprint po 8km..
po piatym sprincie myslalem ze wyzione ducha, strasznie mnie zatkalo ale troche lepiej poczulem sie na 8 probie i zakonczylem trening wedlug planu i zakladanymi czasami ;-))
Uczucie to samo – najwieksza radosc i piekne uczucie szczescia , nieocenione i nie do opiania oraz nie do zrozumienia dla kogos kto tego nie doznal.

Jutro nastepny trening ale zanim dotego dojdzie to rano 5.35am trzeci dzien treningu 6stki waidera.

wiec lece spac bo juz 11.25pm a dla maratonczykow najwazniejsza rzecz to sen, dlugi sen.

do uslyszenia soon
Chris Wiciak

Nowosc ….05.01.15

..w swoim zyciu przeczytalem tylko kilka blogow ale zawsze chcialem miec wlasny blog.

Zawsze brakowalo nie czasu ale odwagi ze, po co? dla kogo? kto to bedzie czytal?? itd..

…ale doszedlem do wniosku ze mam w nosie czy ktos to wogole przeczyta czy nie, bede tutaj bo to ma byc moja strona innego swiata w ktorym odnalazlem sie i czuje sie w nim bardzo dobrze juz od dwoch lat. 🙂

Poniewaz w codziennym swiecie ktory pedzi z szybkoscia swiatla omijaja nas male ale jak wazne rzeczy ktore jesli zauwazylibysmy to sprawialy by nam wiele radosci.

Ale nie po to tu jestem aby rozpisywac sie na takie tematy, chce pisac i dzielic sie tym co robie na codzien przed praca, po pracy, w kazdej chwili kiedy moge….

chce tu przelac swoja radosc, usmiech, zmeczenie, poty, lzy …wszystkie uczucia jakie dostarcza passa zwana bieganiem.  A dla mnie to wiecej niz tylko bieg.

dlatego dziekuje ze ktos moze poswieci troche swojego cennego czasu i zatrzyma sie w moim drugim zyciu.

do uslyszenia juz w krotce

Chris Wiciak