Gladiatorzy są wśród nas!!!!

To w czym uczestniczyłem przez weekend 6th-7th Kwiecień, pod Białymstokiem w miejscowości Supraśl zapisze mi się głęboko w podświadomości.

Dotychczas moje wyobrażenie o gladiatorach pochodziło tylko z książek i filmów, ale to co zobaczyłem podczas Mistrzostw Polski w biegu 24 godzinnym, przeszło moje największe wyobrażenia. To właśnie tam na żywo doświadczyłem co to są prawdziwi gladiatorzy i jak swoją „krwią” walczą o więcej niż o własne życie. Proszę mi uwierzyć że nic nie zabarwiam i nie przesadzam.

Jeśli sądziłem że wiem co to oznacza cierpienie podczas biegu to się grubo myliłem, tak naprawdę ja „gówno” na ten temat wiem i nigdy takie coś mnie nie spotkało jak tych wszystkich bohaterów. Bo łatwo jest cierpieć przez godzinę, dwie lub trzy i biegnąc do mety ona zbliża się do ciebie, im szybciej pobiegniesz tym cierpienie się skończy szybciej.

Ale nie tutaj, w biegach czasowych specyfika jest taka że nie ważne jak szybko biegniesz meta dla wszystkich jest o tej samej porze biegu. Czy to na początku kiedy jesteś świeży czy po 10 lub 16 godzinach biegu nic Ci nie da że przyspieszysz bo meta będzie znajdowała się w tym samym miejscu. I dopóki tego nie zrozumiesz nie możesz liczyć na jakikolwiek sukces w biegach czasowych.

Ja wybrałem się jako osoba postronna na ten bieg, ( totalny amator biegów ultra) aby pomoc jak będzie potrzeba dwóm osobą: – Tadeuszowi Sekretarczykowi i Katrzynie Chojnackiej, których znam od kilku lat i często widzimy się i przyjaźnimy dzięki wspólnemu hobby jakie posiadamy – bieganiu.

Ale akurat tutaj w tym przypadku słowo „hobby” nie ma racji bytu, bo to są zawody rangi Mistrzowskiej i startują w nich najlepsi w Polsce, reprezentanci polskiej kadry, mistrzowie świata i rekordziści polski i świata.

Tutaj mogę użyć „tytułu z książki”

ROAD RACING FOR SERIOUS RUNNERS 🏃‍♂️

Wracając do osób którym postanowiłem pokibicować i pomóc, już kilka miesiecy temu zaproponowałem Tadeuszowi że chce pojechać i zobaczyć takie zawody, bo chciałbym trochę bardziej poczuć przynajmniej „zapach” tych emocji. Chciałem się dowiedzieć co kieruje tymi ludźmi że stają na lini startu i praktycznie nieprzerwanie biegną dzień, noc i kończą na drugi dzień w południe po 24godzinach biegu. Ale muszę już na wstępnie powiedzieć że to co zobaczyłem nie odpowiedziało mi na te pytanie, a jeszcze więcej zrodziło,

i jestem jeszcze bardziej confused – zadaje sobie pytanie….po co!!!?????

Tadek i Kasia na starcie Mistrzostw Polski stanęli po raz drugi. Rok wcześniej Tadek zdobył tytuł MP w kat.50+, przebiegając rekordową ilość kilometrów 213km964metry, Kasia natomiast nabiegała 138km. Każdy z nich w tym roku traktował te zawody inaczej. Tadka główny cel w tym roku to Mistrzostwa Świata we Francji na jesienni. I to miał być tylko przystanek do „marzeń” naszego gladiatora. Ale kilka tygodni temu doszły do nas niepokojące wieści od organizatorów światowego championatu że udział mogą tylko wziąć reprezentacji swoich krajów, wybranych do kadry poprzez swój macierzysty związek.

A jak się domyślacie do takiej kadry wybierani bedą najlepsi w kraju według swoich przebiegniętych kilometrów. Nie zostały jednak podane jakieś limity kilometrów ale łatwo można było sobie policzyć że żeby myśleć o wyjeździe na takie mistrzostwa musimy przebiec w ciągu 24h grubo ponad 230km a może i nawet 240km nie da uptagnionego miejsca w kadrze. A miejsc jest tylko 6, a tak naprawdę 4. Wiec sytuacja Tadeusza zrobiła się lekko mówiąc nie komfortowa. Tadek musiał zmodyfikować plan treningów oraz taktykę na bieg w dniu zawodów.

U Kasi nie było tylu komplikacji tylko jasny i zdecydowany cel to poprawa wyniku z przed roku. Według mnie taka kategoria w ogóle nie powinna istnieć bo bieganie 24h w takim wieku nie służy dobrze. To tak jakbyśmy póscili nasze dzieci do szkoły w wielu dwóch lat- można ale po co?.

Ale to moje osobiste zdanie. Chyba dlatego bo to co zobaczyłem i jakie wrażenie na mnie zrobiło.

Tadek nie miał nic do stracenia, bieg asekuracyjny nic mu nie dawał i było tylko jedno wyjście zaatakować rezultat 230km.

Było oprócz tego jeszcze jedno ale….przed startem przeszedłem całą trasę biegu w tym przypadku 1012m76cm i to co zobaczyłem troszkę wstawiło mnie w osłupienie, bo zobaczyłem duży 400m podbieg z różnica 8-9m!!!! Później fakt zbieg, z 300m ale to jest bieg w kółko wiec co kilka minut Ci biegacze będą musieli pokonywać ten podbieg. Osobiście widząc to szanse Tadka zweryfikowałem do zera i tylko się obawiałem aby nie stała się katastrofa i aby przebiegł przynajmniej 210km !!! Ale jak to bywa u takich „kaskaderów” biegania to żadnego minimalizmu lub ostrożności nie zauważyłem i wszyscy wystartowali z myślą o jak najlepsze rezultaty i swoje rekordy. Nawet Kasia trzymała się swojego nakreślonego planu który mówił 7:00/km i nic szybciej i jak najdłużej utrzymywać takie tempo.

Wierzcie mi przez kilka pierwszych okrążeń Kasia nasza biegła na dalekim końcu jako ostatnia za dwiema kobietami w wielu prawie 70 lat!!!’ Moje zadanie w ten weekend było kontrolować Tadka i jak nastąpi kryzys to poruszyć jego ego, ale przede wszystkim miałem się zaopiekować Kasią i nie pozwolić dopuścić aby w okresie kryzysu zreszta z trasy i poszła spać.

W takim biegu pierwsze 6godzin to wszyscy biegną uśmiechnięci i zadowoleni i bardziej to przypomina rozmowy towarzyskie niż wyścig biegowy. Ale tutaj „zabawa” zaczyna się trochę później.

Sytuacja była bardzo dobra, Kasia pierwsze 40-60km trzymała tempo, a Tadka musiałem co jakiś czas hamować biegł 10-20sek /km za szybko. Ale przetłumaczyć takiemu doświadczonemu zawodnikowi i to w dodatku przez totalnie bez wiedzy gościa biegów ultra to jest trudno. Nie miałem argumentów i poważania aby moc narzucić swoje analizy i rady. Dlatego bardziej koncentrowałem się na Kasi bo miałem u niej większy autorytet 🙈🙈.

8godz30min Tadek zbiega do serwis boxu z pierwszymi objawami kryzysu, i to dużego kryzysu!!!’ Patrzę na gościa i nie wieże ze ten „stary” wyga ma aż takie problemy na początku biegu. Przecież cały czas mi powtarzał że on zacznie biec i przeganiać rywali po 16godz biegu. Ale nie teraz – pomyślałem. Ale kilka minut postoju i zjedzenie wędzonego kurczaka, żelków, orzechów, rodzynek, i bóg wie co jeszcze za co złapał ręka i wrzucił do ust ze stolika!!!!

Zacząłem pierwszy atak na niego aby powiedzieć mu ze w taki sposób traci czas i lepiej będzie jak już pobiegnie.

Ale ta przerwa mu była potrzebna bo nasz Tadeusz odżył i najlepsze kółka zaczął kręcić na 9i 10godzinie biegu. Po 10h miał 102km i założenie było 120na 12h.

Po 12h Tadek miał 121 km i dobre perspektyway ma wysoki wynik.

Kasia natomiast od 10godziny biegu zaczęła mieć problemy z lewą stopą. Spuchła jej kostka i nie mogła poruszać stopa w górę lub w dół.

Patrzę na Nią i myśle sobie w duchu gdzie to jeszcze 14godzin biegu. Przecież to szaleństwo. Ale Kaśka to terminator jak się okazuje i po okładach z lodu wyrusza na trasę ponownie. W ciągu dwóch następnych godzin smarowaliśmy nogę jeszcze dwa razy. Ale gdzieś po północy musiałem jej unieruchomić stopę bandażem elastycznym i z wielkim bólem wsadziliśmy z powrotem do buta i na trasę. Umówiliśmy się że będzie biegła 5 okrążeń bez zatrzymywania się i dopiero po 5km zatrzymywała się na kilkanaście sekund aby się napić lub coś zjeść. Nie wyglądało to dobrze i moje myśli były ze ta dziewczyna co tak walczy będzie musiała zejść szybciej z trasy bo kontuzja jej nie pomoże dokończyć zawody. Ale godzina za godziną mijała a nasza Kasia biegła i pokonywała kilometr za kilometrem.

Natomiast Tadek miedzy godzina 10 a 14 godzina biegu naprawdę dawał z siebie wszytko i ścigał się o zwycięstwo w kat.50+, sytuacja tutaj zmieniała się co chwile jak nie pierwszy to spadał na 3 miejsce i znowu powracał na pierwsze. Ale od 13godz rywal Tadka unormował tempo i biegł bez zatrzymywania przez następne kilka godzin i w ten sposób wypracował sobie 2 okrążenia przewagi,następny rywal odpadł już po 12km i nie liczył się w walce.

Dochodziła 4am, temperatura spadła do 3stopni, zawodnicy pokonywali ubrani w rękawiczki, czapki, szaliki, kominiarki kolejne kilometry. Większość suportu poszła odpoczywać, tylko pozostali dyżurni którzy opiekowali się zawodnikami. Ja właśnie po 17godz biegu tak miałem przemarznięte stopy ze potrzebowałem się ogrzać i odpocząć. Szczęście takie ze Tadek ogarnął nam mieszkanie 500m od trasy wiec daleko nie musiałem odchodzić od zawodów.

Ale minęło 90min dostaje wiadomość że mam jak najszybciej wracać bo Z Kasią jest bardzo źle, ze nie biegnie i ze zeszła z trasy i poszła do pomieszczenia obok bo jej noga tak mocno spuchła ze nie mogła już biegnąć.

Sprawdzam szybko jej czas i widzę ze ostatnie 35min się nie rusza już, a dwa kilometry szybciej jedno okrążenie zajęło jej 15min!!!!

Szybko zebrałem się i lecę.

Dobiegam do naszego PIT Stopu i widzę ze wyprowadzają Kasie z budynku i idą w nasza stronę. Widzę ze sytuacja jest dramatyczna i nie za bardzo wiadomo jak jej pomóc. Musiałem uspokoić trochę atmosferę bo był chaos i każdy chciał coś innego jej podać, zrobić , trochę za dużo na raz. Wszyscy chcieliśmy dobrze ale biorę jej nogę i widzę ze to jedno wielkie opuchnięcie jest tylko. Jeszcze chwile prędzej trzymała 10min nogę w lodzie i wodzie i nic nie dawało. Smaruje stopę maścią końska i maścią przeciwbólowa. Mocno odwijam i usztywniam ponownie stopę i podejmuje decyzje aby dostała silne środki przeciwbólowe. Kasia się broniła przed jakimkolwiek tabletkami bo rok prędzej właśnie poległo jej ciało i odmówiło posłuszeństwa właśnie jak wzięła takie środki. Ale w tym momencie na 5 godzin do końca biegu nie mieliśmy nic do stracenia.

Dostaje przeciwbólowe i zabieram ją na trasę biegu i mówię ruszasz dziewczyno bo to już końcówka, mało co zostało. !!!!

Kasia zaczyna biegnąc i znowu umawiamy się ze się nie zatrzymuje aż dopiero po 5 kółkach. Ale co się okazuje Kasia biegnie szybszym tempem niż zaczynała wogole zawody!!!!!

Spoglądam na jej kilometry i wodze ze biegnie po 6:45/km lub szybciej. W tym okresie biegu tylko 5 osób na wszystkich zawodników biegło szybciej i to byli nimi męższczyźni z czołówki!!!!

Ja mu muszę to napisać bo to co działo się przez ostatnie 5 godzin biegu to przejdzie do historii biegów tej dziewczyny.

Na 4 godziny do końca Tadek jest strasznie zmasakrowany, prawie nie może mówić nic bo ma taki szczękościsk!!! Widzę że ten gość daje z siebie wszystko, robi co może ale nie możemy odrobić straty!!! Przeciwnik jest naprawdę mocny i prędzej obrał cwaną taktykę, siadł Tadkowi na plecach z przewaga 4 okrążeń i biegł za Tadeuszem. To źle wpłynęło z punktu psychologicznego na Tadka. Ale nasz gladiator się nie poddawał i walczył do końca. Obliczyłem ze jak będzie tak biegł to powinnien pobić własny rekord. Dlatego powiedziałem aby koncentrował się na sobie i na wyniku a nie na przeciwniku.

Wracając do naszej bohaterki – tak Kasia Chojnacka została naszą bohaterką i uwierzcie mi ze nie tylko w moich oczach ale na 3godziny do końca Kasia biegła tak szybko że wyprzedzała na kółkach wszystkie najlepsze kobiety, reprezentantki polski. Na jednym z okrążeń reprezentantka polski Joanna Lorenzo zatrzymuje się przy tablicy i patrzy jaką ma przewagę nad Kasią bo została zdublowana dwa razy w przeciągu godziny. Nawet Tadek próbował się zaczepić na plecach Kasi ale nie dał radę.

Do końca godzina niecała godzina czasu i dopingujemy Tadziowi aby utrzymał tempo bo to mu da nowe PB. Tadek do końca walczył, wszyscy mu dopingowaliśmy bo biegł na granicy rekordu własnego. A ten gość naprawdę zasłużył dziś swoją walką na więcej niż pokazywała tablica z wynikami. Zaatakował swój rekord od początku i na połowie były szanse na 230km ale, dziś na tej trasie ciężko było walczyć o coś więcej. Myśle że normalnie zrobiłby 200km i koniec, ale że Tadek to prawdziwy gladiator i wykręca swoje wyniki powyżej swoich możliwości to dlatego zrobił taki piękny wynik. Może to tylko cyferki ale ja tak byłem i widziałem że ten gość, jest nienormalny, nie obliczalny, niezniszczalny!!!!

On na kilka godzin przed startem zamiast spać to pisał do mnie wiadomości o 2am nad ranem gdzie jestem i wysyłał dla mnie transport !!!! Nie wspomnę ze był przeziębiony cały tydzień i jak zobaczyłem go w nocy przed startem to wam powiem że tylko adrenalina utrzymywała tego człowieka, pasjonate biegania w takich dobrych i bojowych nastrojach.

Wracam do Naszej gladiatorki bo o tym biegu mogę napisać książkę a o ostatnich 5 godzinach biegu to będę opowiadał swoim wnukom !!!! Bo dzieci już słyszeli kilka razy a jesteśmy dopiero dzień po biegu.

Jak dobiegało 15min do końca to zrobiłem ostatnią transmisje live aby pokazać jak nasi bohaterowie kończą tą morderczą walkę. A jak była ciężka to dopowiem że w zawodach startowała najlepsza zawodniczka na świecie biegów 24godz. I 48godz. Mistrzyni Polski, rekordzistka polski, mistrzyni Europy, rekordzistka Europy, Mistrzyni Świata i rekordzistka świata w biegach 24h!!!

To tylko najważniejsze tytuły jakie ostatnio zdobyła Patrycja Berezenowska !!!! Wzór do naśladowania dla wszystkich ultrabiegaczy.

Powiem tyle że Patrycja prowadziła przez większość biegu, ale trasa jaka była wykończyła ją totalnie. Zniszczona przerwała zawody na 5 godzin przez końcem i była zmuszona wycofać się z zawodów. Tak bardzo osłabionej i zniszczonej zawodniczki nie widziałem dawno. Dlatego w takim biegu nigdy nic nie wiadomo. Nie ma faworytów. To są zawody na wyniszczenie przeciwnika i siebie także.

Ale muszę powiedzieć- warto było to przeżyć.

A całość wynagrodziły ostatnie godziny biegu, a ostatni kwadrans – emocje były w zenicie.

Biegając z telefonem, (transmisja live) próbowałem obliczyć dokładnie czy Tadek przekroczy swój rekord i pokona 113km964m, ale także chciałem być przy Kasi aby wspólnie zakończyć z Nią tą piękna walkę. Wiec najpierw odprawiłem Tadka i pozostawiłem na 12min do końca i ostatnie okrążenie kończył z rodziną swoją, ja odnalazłem Kasie na trasie i biegliśmy ponad jedno okrążenie razem. Wierzcie czy nie ale Ta dziewczyna potrafiła przebiec ostanie kilkaset metrów a może nawet ponad kilometr w tempie 4:00/km, jej siostra,koledzy i znajomo wspólnie próbowali jej towarzyszyć w pięknym finiszu. Kończące 165 kółko wbiegaliśmy na metę wspólnie ale zostało do 24godzin jeszcze 25sek i próbowaliśmy jeszcze walczyć o następne metry. Jak usłyszeliśmy strzał z pistoleta zatrzymaliśmy się. Ten sygnał oznaczał koniec!!!! Zwycięstwo dla wszytkich. Co jest pięknego w tym biegu ze wszyscy uczestnicy dobiegają do mety w tej samej sekundzie po usłyszeniu strzału pistoleta. !! Radość i płacz.

Kasia upadła na ziemie i zaczęła się cieszyć!!! Mieliśmy ze sobą dwa szampany, jednego wylałem całego na Kasie!!! Podziękowałem jej za walkę. Kasia płakała, siostra płakała, i ja się wzruszyłem bo takich walk nie widzieli starożytni Rzymianie nawet!!!! Dziś ta kobieta w moich oczach urosła do bohatera i taką pozostanie na długo. Jej wynik to 166km177metrow!!!! Katarzyna Chojnacka została Mistrzynią Polski w kat. K20!!!!!

Coś niespotykanego aby tak młodzi ludzie biegali takie zawody. A gdzie nasz gladiator Tadeusz Sekretarczyk? Jest dobiegł do 214km znalazłem go. Ukończył bieg w miejscu ze swoimi dwoma rywalami ze swojej kategorii oraz wraz ze zwycięzcom całych zawodów. Jak to u Tadzia przystało, nasz mistrz ukończył zawody pomiędzy innymi mistrzami. Miejsce najlepszych jest wśród najlepszych, a Tadeusz Sekretarczyk do nich należy.

Katarzyno Chojnacka i Tadeusz Sekretarczyk moi gladiatorzy dziękuje wam ze byłem tam i poczułem atmosferę tego święta. Pomimo bólu jaki doznaliście cieszę się jak dziecko że przyleciałem na te zawody!!! W domu byłem o 2am w niedziele i do rana nie mogłem zasnąć bo emocje trzymały mnie jeszcze. Nawet teraz jak pisze to mam gęsią skórkę na rękach bo takiego widowiska nie dostarczył mi nikt w ostatnich latach.

Tadek ja wiem że na mistrzostwa świata pojedziesz do Francji na jesieni i wiem ze ja tam będę i chce być Twoim pierwszym supportem i chce przeżyć to jeszcze raz.

Dziękuje wam obydwoje za dwa niezwykle dni.

Dla mnie te dni pozostaną do końca życia.

Dziękuje.

Chris Wiciak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: