Gdzie to szukać formy??

Lato to okres przygotowań dla maratończyków którzy planują starty jesienne.W szczególności Sierpień to miesiąc gdzie nasze przygotowania idą całą parą i są bardzo intensywne.

U mnie druga połowa roku przebiegała trochę leniwie na treningach. Po wiosenny maratonie nie mailem za bardzo wolnego od biegania a wręcz przeciwnie wystartowałem w kilku pół maratonach i 10km także. Wiec było bardzo intensywnie ale w startach, bo trening trochę kulał pod względem mobilizacji.

Pomimo że moja forma była wysoka co pozwoliło wygrać mi kilka biegów na 5k, 10k i 21km, to nie mogłem się przegrupować w głowie że już czas zacząć przygotowania pod Berlin.

Tygodnie uciekały, ja niby trenowałem ale tych kilometrów w miesiącu było jak na lekarstwo. A już granice rozsądku przekroczyłem jak okazało się ze w lipcu przebiegłem tylko 195km!!!! Tyle to biegam jak mam wolne od biegania!!!!

Wiec przyszedł sierpień i pozostało tylko 6 tygodni do maratonu a ja znalazłem się troszkę tak w zawieszeniu ponieważ niby trenowałem, niby formę mam, ale napewno nie osiągnę tego co sobie zakładałem jeszcze na wiosnę.

Wiem że w bieganiu straconego czasu nie da się nadbiegać ale postanowiłem że tym razem spróbuje się przygotować do maratonu w 6 tygodni i obiecałem sobie że wystartuje w Berlinie aby urwać tam znowu kilka minut ze swojego PB. Muszę wreszcie złamać granice 2:40 i zawitać w czasy 2:3…pare, bo tam jest moje miejsce a nie wiem czy nie wyżej czyli niżej Hehehe.

Bodźcem do moich treningów był ponowny wyjazd do St.Moritz w Szwajcarii.

To już moja trzecia wizyta w tym pięknym miejscu a druga letnia.

Pierwszy pobyt mnie tak zauroczył że dzisiejszy obóz zaplanowałem już rok wcześniej. Dlaczego?

Bo tutaj jest wszystko co potrzebuje sportowiec wytrzymałościowy.

⁃ Miasto znajduje się na wysokości 1820npm, z możliwością treningów nawet na 2550, do tego dochodzą płaskie trasy wokół okalających jezior, gdzie możemy realizować cały wachlarz treningów!!-

⁃ Darmowy stadion lekkoatletyczny z bieżnią pierwszej klasy,

⁃ lokalne lotnisko gdzie na loopie 4km możemy pohasać naprawdę szybko, a do tego dochodzą lokalne zimne strumyki w których po każdym treningu relaksuje zmęczone nogi.

Jednym słowem bajka. Dla takiego amatora biegania jak ja to i tak o wiele za dużo.

Ale właśnie tutaj mogę się poczuć jak prawdziwy zawodowy maratończyk który przygotowuje formę do swojego następnego ważnego startu. Może to trochę monotonne i nudne jest bo prawie każdy dzień wyglada tak samo,:

Pobudka, śniadanie, odpoczynek, trening pierwszy, lunch, odpoczynek/drzemka, trening drugi, kolacja odpoczynek i spanie. I tak powtarzam dzień za dniem. Nie zwiedzam, nie chodzę po knajpach, nie siedzę na kawie, nie chodzę po sklepach, tylko raz w tygodniu odwiedzę spożywczaka aby uzupełnić lodówkę i to ma mi wystarczyć. Przyjemności mam jak po treningu idę się moczyć w strumykach lub co jakiś czas chodzę na spa ale to cześć treningu i ta przyjemniejsza.

Ale właśnie taki tryb treningu mi odpowiada, bo mogę się skupić tylko na nim. Mogę zadbać o regularne jedzenie, suplementację, a przede wszystkim najważniejszą rzeczą jest regeneracja!!!!! Odpoczynek i sen to dla maratończyka cenniejsze niż nie jedna jednostka treningowa. Tutaj dopiero dostrzegam ile mogę więcej biegać i nie czuje takiego zmęczenia niż w domu kiedy pracuje w ciągu dnia po 12 godz.

Dość że znajduje się na wysokościach co za tym idzie gorzej nam się oddycha, ale właśnie tutaj jestem wstanie każdego dnia pokonywać 30-40km dziennie i umieć się zregenerować do następnego treningu, a podstawa to odpoczynek i sen!!!

A jeśli ktoś mnie zapyta co będzie jak taki wyjazd nie pomoże?

Bez zastanowienia odpowiem:

⁃ To samo trenowanie w jednej z najpiękniejszych miejscowości na świecie jakim jest St.Moritz to wystarczający bodziec do poprawy moich treningów.

Nie ma nic piękniejszego jak bieganie dwa razy dziennie w pięknych krajobrazach górskich nad pięknymi błękitnymi jeziorami położonej w tej pięknej dolinie.

Ja wierzę że i tym razem mi się uda ściągnąć zakładany cel w Berlinie, a w tym wszystkim napewno pomogą mi treningi wysokogórskie. Bo jeśli za pierwszym razem 14 dniowy pobyt mi pomógł i złapałem formę życia to wiem dobrze że i tym razem mi się uda a tylko dlatego że w to wierzę.

Trzyma kciuki mocno za wszystkich co też ciężko trenują i przygotowują się do swoich startów.

Pamiętajcie, nie jesteście jak inni, nie dajcie sobie nigdy wmówić że czegoś nie jesteście w stanie zrobić!!!

A ja często sobie mówię:

WSZYSTKO JEST MOŻLIWE. ALE TYLKO DLA TYCH, KTÓRZY W TO WIERZĄ

Chris Wiciak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: