To my maratończycy z UK…

Dziś napisze o osobach którym się należy aby usłyszało o Nich grono ludzi.

Są to tacy sami zapaleńcy jak ja w bieganiu, ale jak wiemy każdy z nas różni się od siebie, charakterem, sposobem życia, wiekiem, ale łączy nas jedno jesteśmy mieszkańcami Great Britain, gdzie życie pędzi z prędkością światła i każdy goni za pracą i polepszeniem swojego statusu życiowego, ale to nie przeszkadza nam po godzinach ciężkiej pracy, ubrać buty i wyjść i pobiegać aby zrzucić siebie stres i problemy jakie spotykamy każdego dnia.

Wiosna u biegaczy ma to do siebie że to początek sezonu dla startów. Jeśli chodzi o maratończyków to właśnie na wiosnę większość planuje swoje pierwsze maratony w roku. I właśnie dziś odbyło się kilka maratonów w UK jak i w Europie. Ja wylądowałem w Rotterdamie gdzie próbowałem przebiec tylko połowe dystansu, a inni znajomi albo wybrali upalne Dębno, inni Bratysławę lub Ci najbliżsi pochmurny Manchester.

Jak wiadomo większość biegających i mieszkających w UK jest memberami na FB „Polacy biegają w UK ” gdzie właśnie poprzez ten sposób poznałem takie grono biegających. W dzisiejszych czasach nie da się obejść na dłuższy czas bez obecności w takich mediach online ponieważ otaczają nas wszędzie, może nieraz zatracamy naturę spotykania się bo poprzez FB, Instagram, twitter przekazujemy i pokazujemy swoje codzienne życie, ale cóż zrobić jak drzemie w nas próżność i chęć „chwalenia się”, oczywiście nie chce wrzucać wszystkich do jednego kosza ale mówię o ogóle bo wyjątki wszędzie się zdarzają 🙈.

O ludziach których chce napisać, to właśnie ich poznałem poprzez portal na FB i później przyszło spotkanie w realu i tak się zawiązują przyjaźnie i koleżeństwo. Każdy sposób jest dobry jeśli jest pożyteczny dla obu stron i nie krzywdzi nikogo.

Zacznę od – Piotra Skorupski „Bzik” bardzo ciekawa osoba z jeszcze bardziej ciekawą i burzliwą przeszłością zanim rozpoczął bieganie. Biega dopiero od dwóch lat ale jak sam powiedział, bieganie daje mu żyć normalnie i dzięki bieganiu może egzystować jak normalny człowiek. To właśnie na bieganie przerzucił swoje największe nałogi i bardzo dobrze mu z tym. Dziś przebiegł swój pierwszy maraton asfaltowy w życiu w czasie 3:40:43 jeśli biorąc po uwagę, że dopiero niedawno rozpoczął treningi pod okiem naszego kolegi Michała Leśniaka to wyczyn do pozazdroszczenia!!!! Ja swój debiut zrobiłem w 4h prawie, wiec wielki szacunek dla tego 35 letniego chłopaka🏃🏃💪💪💪🏃🏃 Bzik jesteś wielki!!!! Gratulacje🥇

Następnego gościa Gieryk Piotr podesłał mi Piotrek Tymula (też poznany podczas biegania), chyba już nie wytrzymywał z gościem i chciał odciążyć siebie i dał namiary na mnie. 🙈🙈😂😂Pan Gieryk to ciekawy okaz osobowości, perfektcjonalista w tym co robi ale zarazem straszny gaduła.

Dużo biegamy ze sobą – można tak powiedzieć, ponieważ ja nie biegałem z nikim wcześniej i w obecnej sytuacji jeśli biegamy 3-4 razy w miesiącu razem to wydaje mi się że to dużo, plus dochodzą wspólne odnowy na basenach wiec chłopa troszkę poznałem. Prawdę mówiąc myślałem że Piotrek bardziej lubi rower i tenisa od biegania, ale zaimponował mi pierwszy raz jak postanowił przebiec ultra 100km w tamtym roku, tak porostu nie z gruszki nie z pietruszki, trenując naprawdę nie wiele i nigdy nie przebiegając więcej niż 40km chłop pobiegł naprawdę dobrze i pokonał dystans 100km z uśmiechem na ustach!!! Byłem w szoku!!! Drugi raz zaszokował mnie dziś 8th Kwietnia 2018, jak przebiegł maraton w imponującym czasie 2:57:28!!!!! Gdzie to był jego drugi maraton w życiu. Wiem dokładnie jak przebiegały jego przygotowania i że przygotowywał się tylko 8 tygodni naprawdę do tego maratonu. Jeszcze wczoraj dzwonił wieczorem i pytał czy wierze w Niego? heheheh …odpowiedziałem że najważniejsze żeby On sam w siebie wierzył!!!, a dokona tego co zapragnie. Rozpisaliśmy czasy jak ma pobiec, podałem mu moje miedzy-czasy z Bostonu i proszę mi wierzyć że gość pobiegł je toczka w toczkę !!!! No może 6 sekund za szybko na końcu Hehehe ale wyszło idealnie!!! Piotr zwracam honor bo wierzyłem w Ciebie ale miałem jakieś „ale”, lecz po dniu dzisiejszym mogę powiedzieć że masz jaja i złamanie 2:50 to kwestia czasu, a może być jeszcze szybciej myśle.

Piotr Gieryk SZACUNEK!!!!🏃🏃👌🥇🥇

Rafał Siwiarek- Siwego znam najmniej ale mam do niego sentyment, nie wiem dlaczego Hehehe ale tak jest. Gość bieganie też rozpoczął niedawno bo biega od 2015r, gdzie w swoim debiucie rok później wybiegł 3h22min w Liverpool. Na Siwego zwróciłem uwagę rok temu jak w Birmingham otarł się o sub3 i pobiegł 3h02 gdzie umarł na ostatnich kilometrach i brakło trochę do magicznej granicy. Ale że gość ma charakter to nie poddał się i dziś ponownie stanął na starcie Manchesteru Maraton przebiegł tak jak zaplanował 2:58, chodź twierdził że mu 2:59 wystarczy i z takowym numerem na bucie biegł podczas tego maratonu, mało tego aby być jeszcze bardziej zmobilizowany zakupił kilka miesięcy temu Adidasy Bostony z autorskim grawerem „Siwy 2:59”. Podoba mi się takie podejście do sprawy, ponieważ w takim zachowaniu widać było że mu zależy, że ma cel i każdego dnia, tydzień za tygodniem widziałem jak robi postępy w swoich treningach. Wysyłał nieraz mi treningi i analizując je widziałem duży potencjał w tym co robi!!! Dlatego ten wynik to dopiero początek jego możliwości jakie może osiągnąć biegając amatorsko maratony.

Siwy jesteś Psi Chu…💪💪🏃🏃💪💪🥇🥇Ciężka praca popłaca ale tylko w bieganiu hehe

Dziś moja radość jest wielka ponieważ następni biegacze weszli do grupy Sub3hr, gdzie dla nas amatorów i dla początkujących amatorów to jest coś specjalnego!!! Niby wszyscy tutaj biegamy dla fanu ale bieganie to jak „jedzenie słonecznika” rozpoczniesz i nie wiesz kiedy skończyć, pochłania nas i zabiera.

Na początku wychodzimy pobiegać i próbujemy przebiec jak najdłuższy dystans, później zaczynamy uczestniczyć w biegach masowych, następnie rozpoczynamy myśleć o poprawieniu wyników i rozpoczynamy jakieś plany treningowe i codzienne treningi i wchodzimy coraz głębiej i głębiej!!! Ja już nie będę się podpierał sobą i opisywał jak ja głęboko wpadłem i jak często myśle o bieganiu bo może jestem świrem, ale wiem że bieganie uzależnia i to bardzo. Tak bardzo że dziś stałem na finishu w Rotterdamie i jako kibic oglądałem najlepszych którzy kończyli ten morderczy dystans i się zastanawialiśmy z żoną patrząc na młodego chłopaka który z rozwalonym kolanem i zakrwawionymi nogami próbował ukończyć bieg, gdzie na 150m przed metą był tak odwodniony że nie umiał ustać sam na nogach!!! Reanimowany i cudzony przez sanitariuszy po 2min wyrwał im się z rąk i jak niewidomy pijany gość na uginających się nogach próbował biec w stronę mety zygzakiem, i tak ukończył w imponującym czasie 2h25min.

Widok straszny i niezrozumiały dla przeciętnego widza który patrząc na to zastanawiam się …po co się tak męczyć i doprowadzać swój organizm ???!!! A najlepsze jest to że większość tych ludzi zapłaciło z własnej kieszeni sporo pieniędzy aby znaleść się właśnie tam!!!!

Bieganie dla mnie to najprostsza dyscyplina sportu, ale NIESAMOWITA I NAJBARDZIEJ EKSCYTUJĄCA !!!!

Gratuluje dziś wszystkim którzy brali udział w swoich biegach, bo dla każdego takie zawody to jak mistrzostwa świata, tylko że my stajemy w szranki z własnymi słabościami i walczymy z samym sobą i to jest NAJPIĘKNIEJSZE!!!

WIELKIE GRATULACJE !!!

Chris Wiciak

3 Comments on “To my maratończycy z UK…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: