Nowy rok, nowe nadzieje i jeszcze większa wiara.

Niby Nowy Rok zawitał a już mamy Luty.

Czas mija nieubłaganie, ale zanim przejdę do stycznia muszę wrócić do grudnia bo był to okres gdzie niby miałem rozpocząć nowy sezon ale czułem się zmęczony, moje ciało chciało dłuższego odpoczynku po wyczerpującym udanym sezonie, a organizm w czasie Świąt zażyczył sobie słodyczy i raczył się dobrodziejstwem naszej wspaniałej słowiańskiej tradycji gdzie stoły sowicie zastawione zmuszają mimowolni nas do wspaniałego uczucia jakim jest objadanie się 🙈🙈🤷‍♂️.

Wiec w tym okresie więcej chyba grzeszyłem jedząc niż biegałem i jak wskoczyłem w styczniu na wagę to się okazało ze 11kg przybyło od końca września (waga startowa) i że to oznacza koniec słodyczy i powrót do codzienności.

Treningi rozpocząłem od 1st Stycznia, ale pierwsze dni treningów i poczułem coś nowego albo dawno niespotykanego u mnie w ostatnim czasie.  Duża trudność w czasie biegu i trudność oddychania, a przede wszystkim ze męczę się podczas tempa 4:45- 5:00/km gdzie jeszcze w październiku biegało mi się naprawde swobodnie i na tętnie poniżej 118 a teraz biegne 4:50/km i czuje ze serce wali mi a zegarek pokazuje 150 tętno!!! Jak to możliwe przecież z niższą średnią przebiegłem w Berlinie maraton w tempie 3:50/km!!!

Nic bez paniki to dopiero pierwsze dni i zapewne potrzebuje troche czasu aby złapać swój pułap tlenowy.

Dzien za dniem, mecze się  strasznie każdym treningiem, wszytko mnie zaczyna boleć, poprzez mięśnie, kości a nawet głowa. Pierwsze dwa tygodnie stycznia nie wykonałem ani jednego treningu jak planowałem. Fartek padł już po pierwszych 9min biegu gdzie biegłem naprawde nie szybkim tempem 3:55-4:00/km a już po kilku minutach odcięło mnie totalnie.

Wróciwszy z treningu zacząłem notować codziennie treningi i odczucia, aby mieć podgląd do analizy. Kilka wpisów oryginalnych moich z początku roku:

2nd January Tuesday :

Trening zrobilem według planu 6km po 4:40/km i później 3x1km ale miło być po 3:40/km a zrobiłem po 3:50-3:55/km Porostu nie miałem siły przebiec jeden km w tempie 3:40/km!!!!

Szok dla mnie. Widać ze kompletnie jestem bez formy i nadwaga dokucza.

Ale już rozpoczalem normalne moje jedzenie i sprawdzam posiłki tylko do 3 na dzien i zero cukrów. Za kilka tygodni powinnienem wrócić do normy.

3rd January Wednesday:
Dziś miał być fartek, wiec rozpocząłem spokojnie 4:50-5:00/km ale już czuje że nie mam swobody biegania, jest cieżko. Po 3km przyśpieszam i 9min ma być po 3:55/km a biegnę po 4:05/km, następnie 3min wolno po 5:00/km i znowu przyśpieszam ale okazuje się że zatrzymuje się po 1km i koniec, pochylam się nisko na nogach, ledwo oddycham, ślina leci mi sama z ust, ledwo żyje. Kurwa…co się dzieje przecież to nie możliwe!!!!! podnoszę się i truchtem wracam do domu. Trening zakończyłem na 9km zamiast na 21!!! Totalna tragedia, okazuje się że coś mi nie idzie w nowym roku.

Thursday 4th January:

Dziś tylko 16km w jednym tempie 4:30/km ale było ciezko. Strasznie ciezko mi się oddycha.

Po bieganiu poszedłem na 60 min fittness ćwiczenia.

Piątek wolne .- bardzo źle się czułem po lunchu i nie poszedłem na trening.

Niedziela 7th January :

Dziś biegałem z kolega w Richmond parku dwa kulka tempem 5:00/km ale nadal się mecze okropnie. Zrobiliśmy 22.5km

Wieczorem się zważyłem 83.6kg czyli ponad 2.5kg spadło w tydzień. Dobrze. Aby tak dalej.

Drugi tydzień przygotowań:

Wtorek 9th styczeń-

Miało być 5km 4:45/km plus 10km po 4:05/km

Ale co się okazało ponownie 5km ubiegłem normalnie ale następnie przyspieszyłem do 4:00/km i już po 2km się zatrzymałem !!!

30sek odpoczynku i znowu zryw. I tak 5km zrobiłem po 4:05/km . Po tych szybszych 5km byłem wykończony totalnie. Kurwa nowy tydzień a ja nadal bez poprawy!!!!

Zostało mi 3km do domu pomyślałem ze nie mogę wrócić truchtem do domu-

Zbiorę się przynajmniej na jakieś krótkie i terwaly, i tak zrobiłem.

1min biegu wolnego 1min szybko sprint i tak zrobiłem 6 powtórzeń i wróciłem do domu.

Załamany totalnie ponieważ nic mi nie idzie a organizm się buntuje abym biegał szybko.

Nie mogę wychodzić z komfortu biegania już przy truchtaniu. Coś się dzieje ze mna a ja nie wiem co???!!!!

Przecież jeszcze w grudniu w święta biegałem po 24-25km i szybszym tempem i było w miarę dobrze, ale teraz jest tragedia.

Moje nogi nie podają a mnie dusi przy lekko szybszym tempie. Tętno skocze jak głupie !!!

Formo moja GdiZe jesteś!!!!!

Już w wczoraj miałem dzien wolny od biegania i postanowiłem ze z nowym tygodniem zmienie buty i poszedłem kupić nowe i spodnie do biegania także. Ale nawet to dziś nie pomogło.

Czas leci a ja jestem w czarnej dupie z moimi przygotowaniami bo coś się we mnie dzieje a ja nie wiem co.

Jak widać początek roku nie był dla mnie łaskawy, a do tego rozchorowałem się i zaprzestałem treningów na kilka dni aż się wyleczę i odpocznę. W połowie miesiąca  zrobiłem sobie analizę co robiłem przed Berlinem w lipcu poprzedniego roku  i  postanowiłem powoli wprowadzać w życie to samo. Pierwsze wróciłem do mojej dietetyczki Doroty Silarskiej ponieważ od października odłożyłem swoje suple totalnie na bok oraz sposób odżywiania.

Myślałem że sobie poradzę bez Niej ale hmmm „jak trwoga to do Boga”….rozmowa telefoniczna i juz pierwszy impuls dostałem i wróciłem do treningów, następnie rozpisała mi suplementy plus wracam na drogę 3 posiłki na dzień, dużo wody i nic więcej. Poleciałem do Polski na badania oraz wizyta u mojej terapeutki sprawiły że wróciła nadzieja na lepsze jutro. Moja głowa uwierzyła że będzie dobrze i ostatni tydzień miesiąca już coś się poprawiło, troche mnie odetkało i widzę że zaczynam normalnie biegać, waga spadła w ciagu miesiąca ponad 6kg. Nawet VO2Max się poprawił i ruszył się na 64ml/kg/min wiec teraz muszę solidnie przepracować miesiąc Luty plus dwa tygodnie Marca i zobaczymy czy zdążę przygotować się na pół maraton w Reading.

Bo jeśli bede widział że moje przygotowanie jest w lesie to odpuszczę i wole nadal kontynuować trening aby sprobować jednak się przygotować po Rotterdam, ponieważ już ostatnio nawiedziły mnie myśli abym odpuścił Rotterdam i pobiegł troche później w Warszawie Orlen i tak naprawdę nadal taka opcje przewiduje, ale to wtedy niesie konsekwencje że nie pojadę do Gruzji na Wings for Life gdzie liczyłem na dobry występ ponieważ te dwa wydarzenia są za blisko siebie. Ale ta sytuacja się roztrzygnie w ciagu miesiąca lutego bo to właśnie treningi w tym miesiącu odpowiedzą jak bede przygotowany.

Wiec rozpoczęcie sezonu u mnie nie należy do przyjemnych ale dobrze że to dopiero początek bo planuje kilka fajnych startów w tym roku. W czerwcu biegnę Nocny we Wrocławiu połóweczkę i obiecałem sobie że tym razem przygotuje się o wiele lepiej niż w roku ubiegłym i powalczę o jakiś bardzo dobry czas który da optymizm na letnie przygotowania pod jesienny Maraton w Berlinie który to ma być u mnie pickiem i mam nadzieje że trafie z formą, bo gdzie mogę podjąć próbę złamania granicy 2:40 jak nie w Berlinie.

Dlatego w tym roku znowu wyjeżdżam do St.Moritz i bede chciał zabrać ze soba małą grupę zapaleńców biegania takich jak ja, aby wspólnie trenować w tym magicznym miejscu. Wyjazd planuje w sierpniu gdzie ja osobiście chce spędzić cały miesiąc ale wiem że nie wszyscy mogą być tak długo wiec będzie możliwość do mnie dojechać w trakcie. Koszty nie są aż takie duże jakby się mogło wydawać a grupowy wyjazd znacznie obniża koszt pobytu. Dlatego jeśli jest ktoś zainteresowany to zapraszam po szczegóły do mnie bo plan się już robi, a wiem że nigdzie indziej lepszego treningu nie zrobimy jak właśnie tam!!! Bo gdzie do jesiennych startów lepiej się przygotowywać jak nie w St.Moritz!!!!

IMG_2149 Kończąc chcę wszystkich trenujących zachęcić do dalszych treningów nawet jak coś nie idzie ( tak jak mi) to nie poddawać się i wierzyć że nasze noworoczne ambitne cele zrealizujemy, bo nikt inny  i nic nie jest wstanie nas pokonać!!!

Chris Wiciak

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: