“JESLI POTRAFISZ O CZYMS MARZYC, POTRAFISZ TAKZE TEGO DOKONAC”

Dziś wielka niedziela 16 Kwiecień, pierwszy dzień Świat Wielkanocnych,

…5:30am słucham  Boba Dylana “ Shadows in the night” troszkę się zamysliłem i dziwnie  poczułem,  ponieważ siedzę sam w pokoju z dala od domu z dala od osób które mnie kochaja i które ja kocham hmm …zaduma naszła  troszkę……ale powróćmy do tego gdzie jestem i po co tu przyjechałem….

od Piatku jestem juz w Bostonie stan Massachusetts, …… jutro  17th Monday dla mnie jest “specjalny” Poniedziałek (nie dyngus) i bieg po którym dużo sobie obiecywałem jak go planowałem, ale po doznaniu kontuzji mialem go nawet nie pobiec, a teraz sie okazuje ponownie,

…ze to jest jeszcze ważniejszy bieg niż sie spodziewałem, poniewaz nie bede jutro biegł  aby poprawic swój najlepszy czas, nie pobiegne aby bić jakieś swoje własne rekordy, nie pobiegne nogami zdrowymi i wytrenowanymi bo takich obecnie nie posiadam, ale co najwazniejsze dla mnie jest, ze jutro pobiegne-

SERCEM I GłOWA.

IMG_6811

Dzis na myśl przychodza mi te słowa:

“NIE BOJ SIE JUTRA. NIECH JUTRO OBAWIA SIE CIEBIE”

   Moj zamiar byl napisac post dokladnie opisujacy kazdy dzien rehabilitacji i trenigu jakie przeprowadzilem.

W tym celu zalozylem pamietnik i co dziennie pisalem w nim o bieganiu i treningu jaki wykonuje danego dnia.

Ale siedzac teraz sam w pokoju gdzies daleko za oceanem rozmyslajac o moim biegu ktory odbedzie sie  jutro, postanowilem ze nie bede wypisywal tego co dokladnie i skropulatnie opisalem.

Przyblize tylko w szybkim skrocie co przeszedlem i jakie kroki poczynilem aby znalesc sie tutaj na kilka godzin przed tym maratonem.

Moj ostatni wpis na blogu to kilka dni po  doznaniu kontuzji uszkodzenia  miesnia dwuglowego.

W dniu kiedy to sie stalo, zostalo mi 6 tygodni do maratonu, i jak wiemy juz po kilku dniach dowiedzialem sie ze daje mi sie 50% szansy ze stane na starcie. Prognoza byla- rehabilitacji 6-8 tygodni minimum gdzie mialem nie biegac i leczyc kontuzje.

Pomimo tego powedrowalem na basen juz po kilku dniach aby moc trenowac i nie obciazac miesien i rozpoczalem bieganie w wodzie z pasem wypornosciowym ale juz po drugim dniu okazalo sie ze to za duzy wysilek dla nogi poniewaz bardzo bolalo i rwalo jak podczas pierwszego dnia.

Dlatego zawiesilem wszystkie aktywnosci fizyczne wlacznie z jazda na roweze stacjonarnym.

Kontynulowalem tylko rehabilitacje fizjo u Roberta Wrony gdzie mialem kazdego dnia wykonywane zabiegi:

  • pole magnetyczne
  • inoforeza
  • fale magnetyczne
  • ultra dzwieki
  • masaz

…..oprocz tego naswietlalem sie dziennie po 30-40min lampa bio…..ultralights.

Podczas kontuzji kilka osob naprawde duzo mi pomoglo i kilka rzeczy podpowiedzialo, jednym takim dodatkowym elementem bylo oxygen chamber. Chodzilo aby poprzez dzienne godzinne sesje dotleniac krew mieszanka 100%.

IMG_5929

Z powodu ekonomicznych zdecydowalem sie na opcje z butla do nurkowania z aparatem i robilem sobie sesje wdychania czystego 100% tlenu. Podobno poprzez dodatkowe  natlenianie krwi moje zniszczone wlokna miesnia mialy przechodzic proces szybszego gojenia sie i naprawy. Wiec pomimo ze sesja wdychania powodowala dziwne glosne odglosy wciagnalem w swoj organizm cala 15L butle tlenu heheheh.

Dnia 18th Marca Sobota, ponowilem swoje treningi w wodzie oraz na silowni, ustalilismy z trenerem Piotrem ze bede biegal rozne intervaly w wodzie oraz po tym silownia i rolowanie i stabilizacja delikatna i wioslowanie 30min.

Ale od poczatku nadal czulem miesien i bol sie nasilal jak trening byl dluzszy lub trudniejszy, szybkie sprinty w wodzie.  Tak wytrzymamlem do Czwartku i tego dnia zrobilem pozadny serching za bieznia antygrawitacyjna w Londynie. Z pomyslem przyszedl trener choc kilka dni predzej wspominal mi syn o tym ze pilkarze biegaja tak i przygotwuja sie jak doznaja dontuzji nogi.

Wiec wyszukalem najtansza opcje co i tak koszty sa ogromne bo najtanszy osrodek liczyl sobie £52 za 30min trenigu!!!!

IMG_6467

Ale ze juz na poczatku jak doznalem kontuzji powiedzialem sobie ze ja tem maraton ku…wa przebiegne nawet zebym w reku musial noge niesc to dopelzne!!!! Wiec tak zdeterminowany wykupilem 10godzin biezni co mialo mi wystarczyc na okolo 14 dni liczac dni przerwy miedzy biegami i rozpoczalem bieganie.

Bieznia antygrawitacyjna to chyba dotychczas najlepsza rzecz jaka jest dostepna aby mozna bylo trenowac i nie obciazac miesnia. Ogolnie dziala to tak ze ubierasz specjalne spodenki z gumy i pianki i wchodzisz do maszyny  gdzie pod nogami masz bieznie i zapinasz sie tym pasem do maszyny poprzez zamek, po wlaczeniu maszyny ustawiasz sobie procent wagi z jakim chcesz biegac. Stajac normalnie na biezni nie  obciazasz tak nogi jak podczas normalnego biegu.

Ja  rozpoczàlem od 30% masy ciala i zakonczylem na 60%. Wiec pierwszy raz jak rozpoczynalem biegac to wazylem miedzy 23kg do 46kg wiec miesien naprawde byl odciazony. Ale pomimo tego pierwszy tydzien czulem caly czas go podczas biegu, ale ból byl do wytrzymania a ja cieszylem sie ze moge cos pobiegac i sie troche spocic.

IMG_6464

(cieżkie intervals – 1H12min 19km)

Aby tego było mało poszedłem troszke dalej, dostałem nowe zalecenia w sprawie zywienia od D.Silarska dietetyk kliniczny i labolatoryjny  (prowadzi mnie od stycznia), dla niej nie ma osoby która sie nie da  naprawic lub pomoc, mysle ze potrafilaby ze slonia zrobic gazele poprzez swoje diety heheheh.

Wiec zalecenia miały mnie wprowadzic w stan ketogenicznej diety ktora sie opiera na wylaczeniu z jadlospisa wszystkich  weglowodanow. Mialo to na celu abym nie przybral na wadze przy minimalnym wysilku jaki mialem i kontynowal spalanie swojej tkanki tluszczowej (ktorej jeszcze pozostalo troche ).

Sumujac- moja rehabilitacje przez pierwsze 5 tygodni od kontuzji wygladala miej wiecej tak:

Pobudka o 5:30am, sniadanie rozpoczynalem od  kawy kuloodpornej, nastepnie uziemianie czyli kilku minutowy marsz na boso po rosie w ogrodzie.

Pózniej ośrodek rehabilitacyjny gdzie rolowanie i cwieczenia i bieganie na na wspomnianej bieżni.

IMG_6085

10 godzin pracy i szybko jazda do fizjo na zabiegi (wtorki i soboty przyjeżdżał do mnie hehe), i powrót do domu i naswietlanie lub natlenianie, nieraz obie czynnosci naraz.

musze wspomniec ze w tym czasie odbylem 4 wizyty u 4 roznych ortopedow, polecialem do polski na 3 dni gdzie przeszedlem zabiegi fizjo u mojego ulubienca  mag.Lukasza Pawika z Wroclawia ktory czaruje i naprawia ludzi z podobnym efektem jak Pani dietetyk.

I tak dzien za dniem,tydzien za tygodniem,  podczas tych treningow i rehabilitacji czytalem ksiazki o bieganiu, o motywacji, mentalnym bieganiu ale najbardziej wywarla na mnie wrazenie ksiazka Bartosz Feifer “Zwyciestwo- to sposob myslenia” wlasnie niedawno dosc  niespodziewanie dobra istota mi ja zeslala i powiedziala :

… nie czytaj tej ksiazki jak lektury, wczuj sie w kazde slowo tam napisane i z intrpretuj je na wlasny uzytek w taki sposob jaki uwazasz. I siegaj po nia za kazdym razem jak poczujesz slabosc i zwatpienie…..

Wlasnie lezy kolo mnie i co chwile ja otwieram na losowo wybranej stronie i czytam, myslac … nie, mysle czytajac zastanawiam sie……

…. i robie sobie wizualizacje mojego biegu jutrzejszego, probuje przebiec ten bieg kilometr po kilometrze w glowie, chce poczuc ten bieg, to zmeczenie juz teraz i byc przygotowany juz dzis,

…juz dzis przygotowac moj organizm i moje cialo,miesnie a przede wszystkim  moj umysl.

W duszy czuje i  mi mowi ze to zrobie bo biegalem juz nie takie trudne biegi i nieraz musialem oszukac organizm aby dobiec do mety.

Juz sie nie zastanawiam co by bylo jakbym biegal normalnie te 40 dni ostatnie przed maratonem, ale nie wazne, pieprzyc to…

dzis jestem tutaj w Bostonie przelecialem kilka tysiecy kilometrow zrobilem trening kilku km i czuje sie dobrze, nie wazne jest teraz dla mnie ze w niedziele 5 dni temu wyszedlem pierwszy raz na zewnatrz i przebieglem w normalnych warunkach, zrobilem trening jaki zaplanowalismy z Piotrem. Mowiac juz o bieganiu to wlasnie w tym ostatnim tygodniu na 7 dni przed przebieglem pierwszy raz w niedziele 20km, we wtorek 12km, w piatek 8km, sobota 14km, i  niedziela 8km dzisiaj. Wszystko odbylo sie na pol gwizdka poniewaz biegnac caly czas myslisz o tym bolu i wtedy czujesz wszystko, nawet jak cos Ci zawadza.

Nie chce pisac co mnie bolalo i gdzie i jak mocno podczas tych ostatnich 5 trenigow bo szkoda czasu a ja nie szukam wymowek i uzalania sie nad soba wiec powiecmy ze miesnia kontuzowanego “nie czuje”, i wszystko jest w porzadku hehehhe.

Nie wiemy co bedzie jutro jak potoczy sie dzien…ale wiem  ze ten cholerny bieg ukoncze i nie bede za duzo dzis myslal ze trasa jest jak szwajcarskie alpy ….

IMG_6787

a pogoda, dzis dochodzi do 30 stopni Cenj. i jutro ma byc ponad 20w czasie biegu . To wszystko wywalam z głowy i zanurzam sie w czytanie magicznej ksiazki ….odpoczywajac bede nabieral sily i mocy.

IMG_6814

Chris Wiciak

Boston, 16th April 2017

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: