2017. Rok wielkich nadziei.

Rozpocznę najpierw od małego podsumowania roku 2016:
Rok 2016 :
 Maratony 42.2km:
– Tokyo 3:17:00 January
-Zurich 3:11:00 April
-Chicago 2:58:55 October
img_3540
Pòł Maratony 21.1km:
– Surrey 1:27:17 March
– Reading 1:26:04 April
– Ealing 1:22:34 September
IMG_1989
10km: 
– 38:42 March
-38:05 November
-37:33 January 2017
img_2966
Half Ironman 1.9km pływanie, 90km rower, 21,1km bieganie:
5H:15min  June
4H:55min July
UK Ultimate Triathlon

UK Ultimate Triathlon

Po udanym roku 2016 bogatym w moje biegowe starty, zaplanowałem ze rok 2017 ma byc rokiem przełomowym w moim bieganiu. 
Wraz z Piotrem Slezak  (trener)zrobiliśmy plan na cały rok, wyznaczyliśmy sobie cele i spisalismy co chcemy abym osiągnął. Poprzeczka zawisła tym razem naprawdę wysoko ale znając siebie najlepiej wiem że musze mieć bardzo wysokie cele aby jeszcze bardziej zmotywować sie do wysiłku przekraczające nieraz moje możliwości.
Idąc dalej zrobiłem krok następny do przodu i rozpocząłem współpracę z specjalistka w dziedzinie żywienia Panią mgr Dorota Silarska Dietetykt Kliniczny, która zmieniła mój stereotyp diety ktory mówił jedz mało ale często i unikaj tłuszczy i cukrów i żyj na „liściu sałaty”a schudniesz i będziesz szybciej biegał
Nic bardziej mylnego,
Od 15 stycznia jestem juz full time pod jej „skrzydłami”na pełnot-łuszczowym zdrowy odżywianiu, gdzie  z uśmiechem na ustach wchłaniam od 6am wielkie porcje boczków, steakow,smalec, jajek, węglowodany, białek i tłuszcze oczywiście pod bacznym okiem Pani Doroty.
Efekt – chodze najedzony cały dzien, mam sile na ciężkie treningi (a to podstawa),  a w ciagu 4 tygodni pierwszych spadłem na wadze prawie 5kg a tkanka tłuszczowa spada mi w zawrotnym tempie i juz jest na poziomie 7% a spadnie jeszcze niżej bo na to też mamy swój target.
Wiec jak widać tym razem uderzyłem w większy obszar w strefie przygotowań do maratonu niż tylko same bieganie.
Piotr dołożył do tego wszystkiego stabilizacja 3 razy w tygodniu  ( ćwiczenia ogòlno- rozwojowe) oraz rolowanie przed i po treningu. Te dwie kwestie traktuje super poważnie i robie to regularnie każdego dnia.
Jesli chodzi o personalne targety to nie będę zdradzał aby nie spalić sie psychicznie  ale wszystko jest spisane i rozpisane dokładnie i z mocnym tupnięciem wchodzimy w rok nadziei, gdzie bieganie ma byc moja pożywką, narkotykiem i tlenem w codziennym życiu.
Gdzie poprzez cieżki trening chce osiągnąć coś co było kiedyś tylko kosmosem dla moich wyobrażeń a teraz chce zrealizować „nierealne” zadania poprzez ktòre jestem napędzany w codziennym życiu dodające mi dawkę zajebistej energi!
img_3499
 Koniec roku jak i zarazem początek  u mnie należał do bardzo pracowitych ponieważ od grudnia rozpoczęliśmy przygotowania do maratonu w Bostonie.
Grudzień i Styczeń zamknąłem z 335 km  każdy miesiàc, gdzie w styczniu 5 dni odpadło bez biegania z powodu dolegliwości stopy.
Do połowy lutego pracowaliśmy nad siłą
a druga połowa to wyjazd do Szkleskiej Poręby na obóz sportowy i budowanie wytrzymałości.
Przed obozem jeszcze kontrolnie według planu pobiegłem 10km. Założenie było aby po bardzo ciężkim treningu w tygodniu z marszu na zmęczonych nogach przebiec ten dystans.
Musze powiedzieć ze przed biegiem nie czułem wcale szybkości a nogi były ociażałe i nie czułem sie na  100%.
Ale pobiegłem na tyle co mogłem i miałem siły, bez zegarka i miedzy czasów ponieważ padł mi po 1km :-).
 Cały bieg to walka z motywacja bo tego dnia mi brakowało. Nawet jak pozostało 900m do mety to miałem myśli aby sie zatrzymać bez powodu, do dzis nie wiem dlaczego tak sie czułem.
Ogólnie bieg zakończyłem rezultatem 37:33 gdzie to było moje nowe PB ale byłem nie zadowolony z całego biegu.
Trener pochwalił i powiedział ze jeżeli robie postępy na takim zmęczeniu to znaczy ze jest dobrze i ze dobry kierunek treningów obraliśmy. Ogólnie powinnienem się cieszyć z nowego osobistego rekordu ale to przecież tylko następny pokonany czas jaki zakładaliśmy a że moje czasy nie są jeszcze aż tak wyśrubowane to podchodzę do tego trochę z mniejszym  hura optymizmem. Na tej płaszczyźnie mam chyba najwiecej do poprawienia bo narazie wyglada to słabo na dystansie 10k.
Ale wracajac do treningòw to dwa tygodnie  pózniej miałem jedno z wielu wybiegań w Richmond parku gdzie po 20km crossowego biegania miałem przyspieszać stopniowo co 1 km o 10 sek i właśnie przy drugim przyspieszeniu poczułem mięsień długlowy , oczywiście jak to ja zamiast zwolnić to przyspieszyłem i dokończyłem trening. Na drugi dzien juz noga bolała strasznie i zrobiłem sobie 5dni odpoczynku od biegania ponieważ w piatek wyjeżdżałem na obóz do szklarskiej.
Pierwsze dni po naciągnięciu myślałem ze przejdzie następnego dnia w piatek nadal  mocno bolało i pisałem juz z trenerem czy przypadkiem nie będę tylko  leczył się na obozie zamiast biegać.
Takie kontuzje strasznie wpływają na mnie depresyjnie ponieważ burzą mi cały cykl przygotowań jakie założyliśmy z trenerem.  Jeśli noga nadal bedzie bolała przez najbliższa dni to bedzie później cieżko pobiec w maratonie to co zakładamy.  W czasie wyścigu biegnąc,  człowiek sie zastanawia czy nie padnie po 35km bo zabraknie mu sił na końcowe km z powodu właśnie nie wykonanego poprawnie przygotowanego okresu przed maratonem.
Ale aby tego uniknąć próbuje teraz sobie wmówić ze zdążę sie przygotować na 100%. Pozytywne myślenie i głowa którą to właśnie się biegnie więcej niż nogami. odgrywaja tu najwieksza role.. ale to juz wiem,
 dlatego zwatpienia są najgorsze i próbuje  jak najmniej wpadać w ten stan i nie dopuszczać do siebie złych myśli.
Szklarska Poręba – Obòz biegowy Ślęzak Team
Połowa Lutego 2017 làduje w Szklarskiej Porębie na obozie biegowym zorganizowanym przez mojego treniera Piotra Ślęzaka.
img_0100
Jadac tam nie miałem pojęcia co mnie czeka i na co się nastawiać,wiedziałem tylko że będziemy dużo biegać i że może być cieżko.
Cała nasza grupa większości spotkała się pierwszy raz  wspòlnie,
.. przecież przed obozem znałem lub widziałem 10% uczestników.
Ale już po pierwszym dniu wspólnie spędzonym wiedziałem że pomimo zróżnicowanego poziomu biegania będzie to 24 ludzi którzy znajdą wspólny język.
Cała ta grupa przezabawnych i pozytywnie zakręconych biegaczy była pod opieką najlepszego sztabu trenerów, rozpoczynając na głównym trenerze Piotr Ślęzak który oprócz czuwania nad wszystkimi sprawami organizacyjnymi układał nam całkowity program treningowy i zajęcia na siłowni a dodatkowo prowadził grupę chłopaków najmocniejszych w tym czasie. Dla mnie osobiście to specjalna OSOBA która przez 13 miesięcy współpracy dotychczas zmieniła u mnie prawie wszystko w treningu i dzięki właśnie Jego osobie zawdzięczam swój progres i postępy jakie dokonuje a wiem że razem możemy naprawdę jeszcze dużo zdziałać.
Dla tego ten gość jest u mnie No. 1   !!!!!!!
fullsizeoutput_619
  Następnie był dr Lukasz Pawik bardzo bogata biografia – Fizjoterapeuta, nauczyciel akademicki, terapeuta manualny, trener przygotowania funkcjonalnego i motorycznego sportowców różnych dyscyplin. Wykorzystując bogate doświadczenie i wiedzę zdobytą w Polsce i zagranicą (staże we Francji, Niemczech czy Holandii) specjalizuje się w diagnozowaniu i leczeniu schorzeń narządu ruchu szczególnie ludzi dorosłych i osób aktywnych fizycznie.
Dla mnie rekordzista świata!!!! Gdyby nie ten facet to bym na obozie tym nie przebiegł więcej niż 10k.
Gość wymiata jeśli chodzi o fizjo zabiegi, jego magiczne ręce działaja cuda i stawiały mnie i nie tylko mnie zawsze gotowego na trening!!!
A właśnie w tym czasie cały czas mi dokuczał i bolał mięsień dwugłowy, wiec jego pomoc była tutaj bezcenna. Łukasz WIELKIE DZIĘKUJE!!
Muszę dodać że Łukasz opiekował się trzecia grupa biegaczy.
img_0424
Druga grupa biegaczy należała do Doroty Silarska– dietetyczka kliniczna i sportowa, bardzo dobry, jak nie najwyższy specjalista do spraw żywienia i funkcjonowania naszego organizmu. Chodzaca encyklopedia naszego ciała.
Prowadzaca Pracownie Zdrowia we Wrocławiu i  Złotym Stoku-pomaga,doradza,nawraca, i ratuje dziesiatki ludzkich ciał.
Jej  specyficzne i indywidualne podejście do pacjenta stawia Ją w głòwnym szeregu z najlepszymi dietetykami w Polsce.
Więc jak widzimy cały sztab mieliśmy wykwalifikowanych specjalistów którzy w sposób  wzorowy się nami opiekowali.
Cały pobyt na obozie będę chciał opisać w osobnym poście  ponieważ tyle się działo i tyle się biegało ze trudno było by mi to ująć tutaj.  Ale juz mogę powiedzieć ze był ból, radość , śmiech, zabawa, oraz poważne szybkie ściganie gdzie nikt nie chciał odpuścić i pokazać trenerowi ze jest coraz szybszy i lepszy!
Ale to opiszę juz niedługo…..
img_2856
Dziękuje
Chris Wiciak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: