Zurich Marathon 2016 i jeszcze kilka ciekawych startów .

W tym roku jak pisałem we wcześniejszych postach mam zaplanowane 3 maratony z tego juz dwa przebiegłem.

Pierwszy to Tokyo w lutym był teraz przyszedł czas na drugi maraton w Zurichu.

Dlaczego tam i dlaczego teraz??

Złożyło sie na to kilka rzeczy pierwsza to juz w tamtym roku siostra zapraszała do siebie na ten wlasnie maraton i pierwsza myśl i pomysł był aby jechać do rodzinny przy okazji. A ze Szwajcaria jest malowniczo piękna w krajobrazy wodospadów gór i jezior to zawsze chętnie tam jeżdzę a jesli mozna do tego pobiedz w maratonie to jeszcze lepiej.

Ale druga rzecz jak mnie przyciągała do Zurichu to stan mojego biegania i sprawdzenia w jakim momencie jestem poniewaz pomimo ze Tokyo poprawiłem o 10min z Londynu to start tam był obarty kontuzja i do końca nie byłem zadowolony z czasu poniewaz cel był 3godz15min a tam brakło mi 2min.

 

Okres po Tokyo a Zurichem spędziłem na treningu szybkościowo- wydolnościowym który mia przynieść efekt lepszych czasów w przyszłości.

Ale zanim wystartowałem w Zurichu to pobiegłem jeszcze na 10k w Hyde Park Run gdzie poprawiłem swój czas o minutę i  z czasem 38:32 zameldowałem sie na podium gdzie wygrałem wyścig w M40.

  • Było to pierwsze moje podium i bardzo mnie to ucieszyło bo dotychczas nigdy nie miałem okazji coś wygrać.
  • Dwa tygodnie pozniej miałem pół maraton w Reading gdzie chętnie wróciłem do tego miasta ponieważ to właśnie tam wybiegłem swój najlepszy czas 1:32:00 co wtedy bardzo zbliżyło mnie do upragnionego złamania 1godz30min. W tym dniu pogoda z rana byla bardzo dobra do biegania gdzie nie było opadów i słońce oś samego rana przebijało sie przez chmury.  W tym biegu wystartowałem razem z moim kolegą Williamem który jeszcze nie dawno wygrywał ze mna za każdym razem i rok prędzej w tym biegu także odstawił mnie na prawie dwie minuty.
  • Ale tym razem sytuacja sie obróciła i to ja miałem przewagę psychiczna i czasowa nad nim poniewaz miesiąc prędzej w Walking pobiglem swoją życiówkę i pierwszy raz przekroczyłem 90min. Wiec tym razem troche więcej miałem pewności w sobie ale musiałem uważać poniewaz gość przygotowuje sie do pół Ironmana i trenuje obecnie 2x dziennie!!! Wiec wiedziałem ze bedzie chciał pobiec jak najlepiej i pobić swój najlepszy czas i mnie zarazem.
  • Dlatego od początku biegu troche mnie poniosło bo wystartowałem na czas 1godz20min gdzie czas biegu to 3:50min/km, a dobrze wiedziałem ze jeszcze nie czas dla mnie takim tempem przebiec całe 21km. Ale ze ja człowiek ambitny i wiedząc ze gość za plecami bedzie robił wszystko aby przybiec przede mną zaraz po starcie wyrwałem do przodu i trzymałem sie gości na 1:20. Po 3km czułem juz zmęczenie poniewaz tempo za szybkie na moje bieganie wiec na 5km juz wiedziałem ze Will jest daleko za mna zwolniłem do swojego planowanego tempa 4:00-4:05min/km i próbowałem kontrolować bieg.
  • Musze przyznać ze byli bardzo trudno poniewaz pierwsze 5k dało mi troche po kościach. 10km przebiegłem według mojego planu ale na 12k dopadł mnie straszny kryzys gdzie zwolniłem i cały kilometr walczyłem z kryzysem. Po czasie puściło doszedłem do siebie i przyspieszyłem do planowanego tempa. Na 15km dobiegł do mnie ‚pacemaker’ który biegł na 1godz25min i to była dobra okazja aby sie z nim złapać i spróbować pobiec jeszcze szybciej.
  • Wiec następne 3km biegłem z nim plus z kilkoma innymi osobami którzy tez sie trzymali jego. Ale nagle gość sie odzywa i mówi ze ma około 45sec straty do 1godz.25min !!!! Wiec oznaczało to ze  musiałbym przyspieszyć i jeszcze szybciej pobiec aby osiągnąć 1:25!!!!
  • Byłem bardzo rozczarowany w tym momencie poniewaz jesli taki gość podejmuje sie takiej roli odpowiedzialnej to powinien dobiec do mety w wyznaczonym czasie. W tym momencie byłem juz tak wymęczony ze nie miałem siły przyspieszyć i kontynuowałem bieg z nim jeszcze przez kilkaset metrow aż przyszedł kawałek lekkiego spadu drogi i tam postanowiłem przyspieszyć i zostawić tego gościa i grupę i spróbować troche nadrobić poniewaz gość cały czas tracił czas i nie wytrzymał tempa.
  • Wiec jak poczułem lekki upad drogi to przyspieszyłem i zacząłem sam finiszować do mety ale dystansu nie pozostało za duzo poniewaz około 2k moze troszkę więcej. Za mna oderwała sie tez jedna dziewczyna która tez chyba nie chciał więcej stracić czasu.

Do 20k biegła cały czas za mna ale na ostatnim kilometrze ponownie przyspieszyłem i tylko zamknąłem  oczy i biegłem ile mam sił w nogach. Ostatni kilometr do stadionu to najpierw 300metrow pod górkę koło stadionu następnie na około stadionu i wbieg na ostanie 300m na stadion gdzie w tym momencie biegłem ile mam sił w nogach i był to naprawdę szybki sprint.

Na mecie melduje sie z czasem 1:26:03 czyli mój najlepszy czas dotychczasowy ale jestem mocno przymroczony poniewaz ostatnie dwa kilometry wykończyły mnie totalnie.

Na mecie biegu czekali i dopingowali mnie Zona z synem i Tesciowa z teściem którzy w tym czasie odwiedzali nas w Londynie.

 

Więc po tych kilku biegach przyszedł czas na Zurich marathon, pojechaliśmy z żona i z synem młodszym tam tylko na 3 dniowy weekend.

Piatek i Sobota spędziliśmy na zwiedzaniu kawałka Szwajcarii, ale w sobotę wieczór na odnowie biologicznej w termalnych wodach, kilka godzin takiego relaxu naprawdę daje dla mięśni  swieżość.

Przyszła niedziela 24 Kwieceń 2016 pobudka już o 5.00 rano ponieważ do startu trzeba było dojechać z godzinne. Prędzej śniadanie lekkie i mocna kawa i wyruszyliśmy ze szwagrem na start.

Zostałem dostarczony przez szwagra na start maratonu i umowiliśmy się na 30 stym km na którym tradycyjnie ktoś podaje mi mix wody ze solà.

Poranek zapowiadał się zimny i od ranna było pochmurnie. Ale pomimo tego oczywiście zdecydowałem się pobiec w krótkich spodenkach i koszulce. Standard nigdy nie zmieniam.Wiec stajemy na starcie 9tys. ludzi kilku Kenijczykow i Azjatow z elity, ja znalazłem sobie miejsce zaraz za nimi i gdzieś w granicach czasu 3:00H ale oczywiście nie zamierzałem biec na ten czas, ale chciałem aby było trochę luźniej. ;-)) .

Zostaje 10min do start a tu nagle wielka ulewa i zaczyna padač grad!!!! Myślałem aby wròcić po kurtke ale odpuściłem. Wiec w ulewny  grad startujemy i w tym momencie musze powiedzieć ze nie miałem za dużego planu na bieg. Trener Piotr zaproponował aby pobiec spokojnie bo nie byłem przygotowany na ten maraton, ale mòj charakter nie pozwala mi na przzebiegniecie biegu dla zasady. Jeśli biegnę to staram dać z siebie wszystko. Wiec rozpoczáłem wolno 4:40min/km po 5km przyspieszylem na 4:30min/km  i takie tempo caly czas probowalem utrzymac. Po kilku km bieglem z grupa ktora biegla na 3’15” wiec pomyslalem ze to dobry pomysl bo w Tokyo nie pozwolila mi kontuzja zrobic 3’15” wiec powiedzialem sobie ze tutaj sprobuje, a poniewaz ze bieglo mi sie bardzo spokojnie to nie odpuszczalem ich na krok. Padajacy grad zamienil sie w snieg!!!! a ulice zrobily sie przez chwile cale białe!!!! Poniewaz biegłem tego dnia bez rękawiczek to przez ten padajacy grad i snieg oraz zimno moje ręce poprostu byly zamarzniete!!!!! do tego stopnia że miałem trudności z korzystania z toalety ponieważ nie miałem czucia w rękach!!!!!!

Śnieg z deszczem poddał się gdzieś na 25km i moglem nadal pilnować tempa. Na 28km szwagier czeka na mnie i podaje według umowy moja butelkę ktòrà wypijam na nastepnym km i od 32km zaczynam czuć siłe w nogach. W tym momencie mijalismy stacje z piciem gdzie postanowilem przyspieszyc i zgubic grupe na 3:15.  Moje tempo  podkrecilem o 15 sek na kazdym km ale po 35Km przyspieszylem jeszcze bardziej i bieglem tempem 4:05min/km co w maratonie na tym etapie nigdy mi sie nie zdazylo. takim tempem dobieglem do 40km i tam postanowilem jeszcze bardziej przyspieszyc i dac z siebie wszystko ile zostalo, tempo moje to 4:00 i po nizej i tak az do mety. Od 35km nikt nie odwazyl sie mnie juz wyprzedzic a ja mijalem przez 7km jednego po jednym az do mety. na 1km przed metà probowal finishowac ze mna jeden Pan ale przyspieszylem naprawde gdzies do tempa 3:40min/km przez 200-300m i gosc odpuscil 😉  wiec naprawde zmeczony finishujac sprintem wbieglem na mete. Czas 3godz. 11min 00 sec!!!!!!! moje nowe PB!!!!! bylem przeszczesliwy poniewaz pobilem znowu swoj czas ale sposob w jaki dobieglem do mety dal mi wielkiego kopa i narodzil nadzieje ze to o czym marze moze sie kiedys zdarzyć!!!  Bo nie przebieglem nigdy tak z łatwoscià maratonu do tego momentu a musze pamietac ze za bardzo nie przygotowywalem sie specjalnie pod tem marathon.

 

Musze tu podziekowac rodzinie a przedewszystkim siostrze Doroci i szwagrowi Jakubowi i malej Lenie za wspanialy doping i pomoc w ostatnich dniach dniach przed biegiem!!! Oraz mojej kochanej Żonie ze ponownie była ze mnà i mocno kibicowała!!!!!

Teraz pozostalo wracac do domu i odpoczywac przez kilka dni i powoli powrocic do lekkiego treningu i do treningu triathlonowego poniewaz zanim mam przebiec najwazniejszy marathon w tym roku 2016 bede wystepowal w dwoch pòł Iron Manach w ciagu 14 dni!!!! czyli 1.9km plywanie!!! 90km rower!!! i  na koniec 21.1km bieg!!!! i to wszystko tym razem chce zrobic kolo 5godzin!!!!  ale to dopiero w Lipcu wiec troche czasu zostalo do przygotowania ;-))

Do uslyszenia juz w krotce….

Chris Wiciak

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: