Surrey Half- finally completed

Minęło 14 dni od powrotu z Tokyo gdzie pierwsze 3 dni poświęciłem na odpoczynek po maratonie i na dojście do siebie po zmianie czasu ( różnica 9godzin).  

Nastepnie rozpocząłem lekkie treningi rozbiegający,  wiec kilometrów i biegania w tych 2 tygodniach było nie wiele. Bardziej skoncentrowałem sie na treningach interwałowych czyli nie długie odcinki ale krótsze ale intensywne i szybkie sprinty.

Ma to na celu poprawienie mojej szybkości i przejście na nastepny poziom biegania gdzie czasy moje podczas wyścigów bedą miały większa wagę :-). I tak jak sobie obiecałem ze ten i nastepny rok poświęcam na najwieksza ekploatację mojego organizmu i wyduszenia z siebie więcej niz maximum czyli 200% możliwości !!!! Ponieważ lata lecą i to juz ostatni gwizdek na podjęcie takiej próby.

Wiec ostatnie dwa tygodnie było bardziej lekkim treningiem przy którym cały czas uważam ba moja nogę aby sie nie odezwała ponownie.

Ale przyszedł dzień 13.03.16 i wybiła data mojego następnego biegu i przy normalnych okolicznościach ja bym nie wystąpił w tak krótkim odstępie czasu w następnym biegu zaraz po maratonie ale wlasnie pół maraton Surrey Half mam na tapecie juz od trzech lat i dlatego w tym roku nie dałem za wygrana chodź i w tym roku miałem ponownie pod górkę.

W roku 2014 uczestniczyłem w tym biegu ale na 10km straciłem przytomność i wylądowałem w ambulansie zamiast na mecie,  co było winną większej ambicji nad umiejętnościami. Rok 2015 to totalna pomyłka i spoźniłem sie na linie startu ponieważ pomyliłem miejsce startu ale to juz opisałem w którymś poście w tamtym roku. I wreszcie rok 2016 i pomimo ze zaraz po Tokyo termin był wyznaczony to powiedziałem ze pobiegnę!! Pomimo ze w sobotę szwagier obchodził 40 ste urodziny i do łóżka położyłem sie o 3am a wstałem o 6am i rano czułem sie jak po 72 godzinach pracy bez snu to pojechałem do Woking gdzie znajdował sie tego dnia start.

Tam zameldowałem sie juz 2 godzinny przed startem ale chciałem byc szybciej ponieważ musiałem odebrać numer ponieważ miesiąc 3 tygodnie wcześniej pies nasz zjadł nam pocztę a w jeden  kopert był numer z shipem wiec musiałem zgłosić prędzej i odebrałem drugi. Po odebraniu numeru odrazu udałem sie kupic sobie podwójne expresso ponieważ potrzebowałem czegoś na przebudzenie sie.

30min do startu rozpocząłem rozciąganie i rozgrzewkę, tym razem całkiem inaczej to robiłem niz dotychczas ponieważ nigdy prędzej nie biegałem przed startem aż tyle ale zastosowałem nowa taktykę aby przed startem przebiec 2-3km na przemian ze sprintami. Wiec po kilkunastu minutach pomimo mocnego zimna byłem naprawdę dobrze rozgrzany i gotowy do startu.

Tego dni plan zakładał ze pobiegnę na 1:29:58 na swoją życiówkę ale po Tokyo mogło mi brakować troche powera wiec nie chciałem paść w połowie ale juz czas aby przekroczyć ta cholerna granice 90min i zacząć biegać te pol marathony szybciej i zawsze ponizej 1:30:00 bo jesi chce maratony całe biegać duzo ponizej 3h to tutaj na tym dystansie mam największe braki i słabe czasy.

Plan zakładał ze wystartuje troche wolniej 4:25min/km i bede przyspieszał co 5km aż na ostatnich kilometrach bede biegł 4:05min/km ale początek milem znowu za szybki bo wystartowałem z pierwszej lini z najlepszymi i pierwsze 5km przebiegłem juz po 4:07-4:10min/km. Na 10km wybił mi czas 40min37sec co było najszybsze moje 10km podczas biegu na 21km. Kiedyś tylko marzyłem zeby przebiec tak szybko tylko 10km a teraz to moje pół dystansu. W tym momencie mijając 10km czułem sie naprawdę dobrze i przyspieszyłem ponownie i biegłem 4:05min/km . Dobiegłem do 13km i juz tutaj rozpocząłem dalsze przyspieszanie ponieważ czułem sie naprawdę dobrze i nie czułem zmęczenia zacząłem biec 4:00min/km.

Mijam punkt pomiaru 15km i mowię sobie teraz to teraz przyspieszam i albo padnę po następnych 3km albo dobiegnę z nowym rekordem życiowym.

16km spoglądam na zegarek 3:50min/km wiec to najszybsze moje tempo jakim biegłem dotychczas (oprócz 10km w grudniu) wiem ze naprawdę biegnę szybko ponieważ od 10km sukcesywnie wyprzedzam ludzi jeden po drugim a im bliżej mety tym więcej ludzi nie wytrzymuje tempa. Mijam 18km nada utrzymuje tempo i tylko sie modlę aby nie brakło mi siły na ostatnim kilometrze:-). Kilometr 20sty to nawet spora górka gdzie zaczyna brakować mi siły ale zaciskam zęby, spoglądam na zegarek czy tempo mi spadło ale wbiegam na gore i przyspieszam z lekkiego upadu  w dół. Mowię sobie to juz tylko 1100 metrow i bedziemy na mecie z nowym czasem bo juz teraz wiedziałem ze bedzie lepiej niz zakładałem ale pozostało jeszcze niecałe 4 minuty biegu. Na ostatnim kilometrze dałem z siebie chyba tego dnia wszystko!!! Widzę juz most a za nim metę wiec ostatnimi siłami pędzę do mety widzę na zegarku 1godz 36min i 40sec i juz wiem ze swoją życiówkę poprawie o wiele więcej niz sobie przed wyścigiem życzyłem!! Wbiegam na metę czas 1:37:16!!!! Halleluja !!!!! Jestem naprawdę wycieczony bo ostatnie 5km to Non stop 3:50-3:55min/km wiec mam prawo byc zmęczony ale radość jest duża bo biorąc warunki ze 14dni po Tokyo i pi 3godz snu to naprawdę suma mnie rozpiera ze taki czas wykręciłem.

 

A juz za 6dni biegnę na 10km w Hyde Park Run i pozniej zostanie następne 2tygodnie i Reading Half Marathon gdzie w tamtym roku wykręciłem swoją życiówkę wiec moze innym razem poprawie wynik z Woking co bedzie bardzo trudno ale sie nie podaje i wieże ze moge przez te kilka tygodni sie przygotować i uciąć jeszcze troche z czasu z dni 13.03.2016 Woking Surrey Half 🙂

Pewne jest to ze dam z siebie tego dni wszystko na co bedzie mnie stac. A wiec do usłyszenia po Reading Half 03/04/2016

Chris Wiciak

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: