Tokyo Marathon 28/02/2016 cz.2

…..otwieram oczy w pokóju jest ciemno, sięgam po telefon aby sprawdzić godzinne,

po chwili spokojnie odkładam telefon na miejsce bo mam jeszcze kilka minut zanim zadzwoni zegarek.

Leżę i przechodzą przez ze mnie myśli ze to dziś ten dzień. Chwila zadumania kilka słów do siebie i wstaje.

Wszystko mam oczywiście przygotowane tylko poranna toaleta i śniadanie lekkie i wychodzę z pokoju. Czekając na windę spoglądam na niebo i wschodzące słońce które tego dnia świeciło przepięknie na błękitnym niebie. Promienie słoneczne przebijają sie przez konstrukcje najwyżej wieży transmisyjnej na świecie (634m wysokości). Piękny widok, dzień rozpoczyna mi sie naprawdę dobrze i radośnie bo dla mnie nawet takie małe szczegóły cieszą i dobrze nastrajają.

IMG_1710IMG_1714

Na start jadę metrem z pod hotelu niecałe 20min i jestem prawie na miejscu, musze jeszcze przejsc bardzo szczegółowa kontrole aby dostać sie do strefy gdzie mozna sie przebrać i przygotować.

IMG_1972

Dzis startuje z Gate 1 wiec w miare na początku (startuje 37tys ludzi) ale tylko dlatego ze w aplikacji wpisałem w miare szybki czas ukończenia i przypisali mnie do pierwszej grupy zawodników zaraz za elita zawodowców.

Przebrany ide w stronę swojego stanowiska bo muszę sie jeszcze rozciągnąć i rozgrzać ponieważ temperatura z rana około 6 stopni wiec w miare zimno. Dochodzę na stanowisko startu na około 55min przed pierwszym startem, troche za szybko ale juz w tym miejscu znajduje sie wielu ludzi którzy oczekują na start.

Robie kilka krótkich biegów aby sie rozgrzać i sie rozciagam.

Z każda chwila napływa coraz więcej ludzi i naprawdę robi sie ciasno tak ze nie ma juz możliwości sie nawet rozciągnąć.

Godzina 9.05 strat maratończyków na wózkach i pozniej 10min przerwy i start elity czyli najlepszych Kenijczyków i Azjatów, ale zaraz po nich przechodzimy my do startu i w ciagu około 30- 40 sec po Kenijczykami rozpoczynam swój własny Marathon, swoje własne przedstawienie które mam sie zakończyć jak w amerykańskich filmach Happy Endem.

:-))

Wieczorem podjąłem decyzje ze biegnę na czas 3:15:00 (3:26:19 dotychczasowy mój rekord) jesli dam rade i zobacze jak długo utrzymam tempo jesli strzeli noga to trudno bede musiał dokustykac jakoś.

Pierwsze 6km to naprawdę mocno z górki i wiem co mówił do mnie trener Piotr aby przypadkowo nie biec z ludźmi którzy na początku naprawdę bedą zbiegać bardzo szybko.

Wiec pierwszy kilometr rozpoczynam wolno, bardzo wolno ale to dlatego ze jest bardzo ciasno i nie ma możliwości biec szybciej niz ponad 5min/km.

Ale juz drugi kilometr i następne robi sie luźniej i obserwuje ze pełna rzesza ludzi wyprzedza mnie jeden za drugim, spoglądam na zegarek 4:30min/km !!! Jestem w troche zdziwiony ponieważ mam założenie 4:45min/km pierwsze 10km, wiec próbuje ponownie zwolnić ale tak naprawdę jest taki upad ze robie to tylko do 4:40min/km.

Na 6km mamy pierwsze spotkanie umówione z synami, i tak jak sie umawialiśmy czekaj na mnie i dopingują mnie. Podbieram w ich stronę rzucam im rękawiczki bo rano było zimno ale juz jestem w miarę rozgrzany i nie potrzebuje.

Każdy taki doping, każde pomachanie przez kogoś kogo znasz na trasie dodaje mi naprawdę motywacji i większej siły.

Kilometr 10 mijam w czasie 47min tylko z tym ze u mnie zegarek pokazuje 10km 466metrow wiec mysle sobie jesli juz na tym etapie Garmini moje juz sie różni z długością trasy to co bedzie na końcu??

Ale tak jest zawsze ze trasa biegu jest o troche dłuższa niz pokazują nam nasze GPSy.

Założenie było ze od 10km do 25km przyspiesze o następne 4-5 sekund na kilometrze ale juz w tym momencie biegłem wlasnie w zakładanym czasie wiec za bardzo nie przyspieszyłem do 21km.

Tam przekraczam pół Marathon czas 1:38:45 wiec jestem około 1min i 30sek za wolno ale według mojego zegarka jestem 45sec szybciej ponieważ różnica długości na pół Marathonie to około 600metrow.

Ale nie szarżuje bo pozostało jeszcze duzo biegania a wyścig zacznie sie po 30km 🙂

Minąłem 25km czas 1:57:12 zaczynam odczuwać lekkie ściągnięcia na łydkach i cięższe nogi ale nie odczuwam żadnej dolegliwości nogi kontuzjowanej wiec cieszę sie ze jest dobrze.

Kilometr 28 tam mam sie znowu zobaczyć z dziećmi. I w tym miejscu maja podać mi mój eliksir odświeżający z dopalaczem :-)) Przy takich biegach logistyka to bardzo trudne zadanie ustawić sie tak abym ja mógł coś przechwycić podczas biegu ponieważ podczas biegu jest naprawdę duzo kibiców a w szczególności w Tokyo jest ich szacunkowo 1,5miliona ludzi na trasie!!!! Wiec jesli miejsce jest szczególnie zaludnione to sprawa moze byc trudna. Wiec od 28km rozglądam sie za dziećmi, tym razem mam ułatwione zadanie ponieważ to dwoch przystojnych wysokich blondynów gdzie z pośród tysiąca niskich ludzików z czarnymi czuprynami Oni odróżniają sie bardzo i juz z daleka mój wzrok dostrzegł ich . Szybko zmieniłem stronę drogi i podbiegłem do nich szybka wymiana zdania i zabrałem butelkę z piciem i pędzę dalej. Całe zdarzenie trwało około 2 sec ale jest bardzo ważne w dalszej fazie biegu.

FullSizeRender[1]

Wiec dostałem jeden power ponieważ widziałem ich i udało nam sie dostarczyć mi butelkę z płynem.

W przeciągu następnego kilometra wypijam ja cała.

Do tego na 30km zażywam specjalne tabletki przeciw bólowe pod język i „rozpoczynam bieg”

W tym momencie mam ponad 2 i 30sek straty do czasu i długości maratonu.

Czas na 30km oficjalny 2godz21min troche za słabo ale myśle sobie teraz zaczynam przyspieszać i biegnę z głowa ale szybciej.

Po wypiciu eliksiru moje mięśnie w nogach puszczają i nie czuje juz spięcia i zmęczenia!!!!!!

Nie wiem czy to psychologiczne ale naprawdę działa!!!! Od tego momentu nie schodzę ponizej 4:30min/km a od 35km biegnę juz 4:20min/km , a nawet zaliczam 4:10min/km !!! jest to pierwszy raz jak takim tempem biegnę w tym momencie Maratonu. Wiem teraz ze mogłem nawet przyspieszyć ale obawiałem sie po pierwsze czy wytrzymam do końca i czy nie złapie mnie kolka lub skurcze wiec nie zapraszając próbowałem utrzymać tempo 4:22min/km pamiętając ze na 38km,40km i 41km czekają mnie wysokie podbiegi na wiadukty i mosty. A wiedząc z doświadczenia ze każde nawet małe wzniesienie powierzchni po przebiegnięciu 40km człowiek czuje i zwalnia i walczy ze wzniesieniem.

Na 38km mój Garmini pokazuje mi około 1km za mało dystansu !!!! Wiec jak przebiegłem znak 40km to zegarek juz mi pokazywał 1km więcej wiec jakieś 4:20min więcej czasu. !!!! Wiec juz w tym momencie wiedziałem ze nie dobiegnę na 3godz 15min ponieważ dystans według zegarka jest za długi i mi braknie troche.

Po chwili Garmini daje mi znak ze przebiegłem odległość Marathonu 42km195metrow czas 3:12:55 i gdyby teraz była meta to czas bardzo dobry ale czekało mnie jeszcze ponad kilometr!!!!

Wiec podbiegłam na ostatni wiadukt i rozpoczynam ostatnio płaski odcinek i biegnę ile mam juz sił widzę 42km znak spoglądam na zegarek mam 3godz 16min i kilkanaście sekund…. sprintuje aby zmieścić sie ponizej 3godz.17min

WBIEGAM na METĘ troche zamroczony bo ostatni kilometr przebiegłem ponizej 4min a ostatnie kilkaset metrow to tempo 3:20min/km jesli ktoś biegał lub biega to wie ze to sprint i po takim dystansie kończyć w takim tempie to nie lada sztuka. ..

Opieram sie o baner reklamowy aż dojdę do siebie bo naprawdę przymroczylo mnie na chwile.

Powoli ide w stronę odebrania medalu i napojów i jedzenia. Narazie nic nie czuje, jestem obojętny albo naprawdę zmęczony ze nie odczuwam żadnych emocji.

Biorę wode następnie banana i odbieram medal. Ściskam go mocno i całuje bo wiem ze ma specjalna wartość.

Po drodze po torbę odbieram jeszcze kilka rzeczy i wędruje po swoje rzeczy, tam odbieram torbe i ide na posiłek, ale za bardzo nie jestem głodny, pije kawę i wziolem jakieś sushi ale nie zjadłem. Dostałem ciepła ściereczkę do wytarcia twarzy i rąk przed jedzeniem wiec siadam przy stoliku …..

i nagle teraz wszystko mnie puszcza zanurzam głowę w owym reczniczku i zaczynaja mi lecieć łzy. Zaczynam troche głośno popłakiwać ale nie bronię sie przed emocjami które tym razem przyszły dopiero po kilku dobrych minutach.

Teraz powoli dochodzi do mnie ze ja w tym biegu mogłem wogole nie pobiedz ale tylko moja determinacja i upartość doprowadziły ze stanąłem na starcie i ukończyłem tem bieg. A ze przebiegłem go w swoim najlepszym czasie po takich przeszkodach naprawdę napawa mnie optymizmem na przyszłość i utwierdza ze nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa i ten rok i nastepny bedzie dla mnie naprawdę ważny. Prosze tylko o jedno aby jak największym kołem omijały mnie kontuzje i pozwoliły mi sie raz przygotować do zawodów od pierwszego do ostatniego dnia tak jak zaplanowałem .

IMG_1983

Po otarciu łez szczęścia ide w umówione miejsce z synami i tam sie spotykamy!!! Radość wielka bo udało nam sie wszystko co zaplanowaliśmy i naprawdę czuje radość i zadowolenie wszystkich!!!!!

Dziękuje Naprawdę Im ze byli przy mnie ten tydzień i w tym dniu bo to co dała mi ich obecność to Oni sami nie zdaj sobie prawy. Wielka szkoda ze nie było znani mojej Zony ale nie zawsze możemy byc w takich chwilach razem i mam nadzieje ze przy następnym Marathonie bedzie ze mną.

Po biegu udajemy sie do hotelu biorę kąpiel i wychodzimy na miasto aby celebrować Nasz Dzień!!!!! Tokyo tego wieczora jest dla nas!!!!!!

Muszę przyznać że nie pije alkoholu wiec moja celebracja przelała sie na paczki i objadalem sie tego wieczora paczkami i jadlem słodycze i rożnego rodzaju jedzenie jakie przez ostatnie kilka lat nawet nie miałem w ustach!!!! Ale każdy celebruje jak umie i czym lubi.

 

Dzis wracamy do domu, Londyn czeka, Zona czeka i pies czeka, !!!!

A od wtorku wracam do pracy, kilka dni wolnych od biegów i pozniej wracam do treningu bo juz nie długo biegnę na 21,1km w Surrey Half Marathon 13 Marca i za chwile Reading 21,1km w 3/04 a pozniej jak zdrowie pozwoli to 24 Kwiecień i Zurich Marathon ale tam spokojnie bez szaleństw bedzie.

A wiec….

Dzieki bardzo bardzo za wszystkie słowa otuchy na FB i nie tylko. I do usłyszenia w krotce na blogu.

IMG_2009

Chris Wiciak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: