Tokyo Marathon 28/02/2016 cz.1

 

Ostatni tydzień przygotowań pozostał mi po przylocie do Tokyo. Jeszcze przed odlotem byłem na ostatnim zabiegu u fizjoterapeuty, które te zabiegi naprawdę pomagają bo w dzień lotu i podróż 15godzin samolotem oraz poniedziałek juz w Tokyo noga bolała o wiele mniej. Ale czekałem do pierwszego treningu wieczorem w poniedziałek bo wiedziałem ze piszczel sie odzywa zawsze przy większym obciążeniu i jak zaczynam biegać.

Pierwszy dzień jak to zawsze wszędzie gdzie jesteś, pierwszy raz spędziliśmy na lokalizacji w hotelu oraz pierwszym dniu zwiedzania. Byliśmy ( ja i dwoch synów) bardzo podnieceni wszystkim co tu sie znajduje w Tokyo pomimo ze przyjechaliśmy tez dużej europejskiej metropolii. Ale to nie to samo bo inna kultura i wszystko inne :-)).

Wszystko tutaj jest małe i niskie oprócz oczywiście budynków w centrum bo tam same wieżowce ale w metrze te zwisające uchwyty na ręce sięgały nam pod piersi, głowami dotykaliśmy reklam które sa umieszczone zaraz pod sufitem wagonu.

Poręcze na schodach na wysokości około 0.5metra wysokości!!!! A pisuary w WC 400cm od ziemi albo niżej. Najlepiej robic na klęczącą:-)), tak samo z automatami telefonicznymi :-)) bardzo nisko:-)) wszystko bardzo małe lub niskie:-))

FullSizeRender

Muszę przyznać ze to odnosi sie nie tylko do rzeczy ale sami Japończycy sa naprawdę niscy a Japonki bardzo małe.

Jedno zdarzenie muszę opisać bo to nowość dla mnie :-)) …

Syn czytał o łaźniach Japońskich lub inaczej jakuzzi.

Nie omieszkałem pójść oczywiście w takie miejsce aby poczuć troche kultury Japońskiej.

Przy wejściu zanim kupisz bilet zdejmujesz  buty i do lockera i przy kasie otrzymujesz torbę w której jest dwa ręczniki jeden biały mały i jeden pomarańczowy duży. Idziesz do szatni męskiej i tam sie rozbierają do naga i zabierasz ze sobą tylko ręcznik biały mały i wędrujesz do pomieszczenia gdzie tylko sa mężczyźni i tam jest następna szatnia, tam niektórzy prYchodza w kąpielówkach jesli pozniej masz zamiar iść na basen publiczny. Wiec ja tak zrobiłem zostawiłem w koszyku specjalnym kąpielówki i nagi przesuwam drzwi ( w Japoni to 90% drzwi i okien sie przesuwa ) i widzę kilkanaście osób leży w alla jakuzzi i kilka siedzi po prawej stronie na stołkach bardzo nisko i sie myją.

Wiec wybieram jedno stanowisko i siadam, przed sobą mam płyn do włosów i płyn do ciał . Miskę na wodę i prysznic wszystko znajduje sie to koło 40-50cm nad ziemia.

Oczywiscie obserwuje Innych Japoncow bo ja tylko jeden obcokrajowiec oczywiście :-))), wiec myje sie dokładnie jak oni i używam tego białego ręcznika do szorowania ciała. Po kilku minutach dokładnego mycia opłukany dokładnie wchodzę do wspomnianego jakuzzy w którym woda jest strasznie graca!!!! Nie ma bąbelków wiec leżysz jak w wannie. Każdy na głowę zakłada tez złożony biały ręcznik i sie relaksuje!!!!!

Tak po 15min wychodzę i myje sie ponownie i wchodzę do sauny gdzie spędzam następne 15min po czym pod zimna wodę prysznic i wychodzę :-)). Ide na basen publiczny. Muszę powiedzieć ze jakuzzy odwiedziłem jeszcz dwa razy tak mi sie podobało :-)) Na basenie publicznym spędziłem następne kilka dobrych godzin ponieważ było 12 rodzaju rożnych jakuzzy bąbelkowej włączając jakuzzy na zewnątrz pośród śniegu :-)). Ten czas wykorzystałem na maxa na pielęgnacji nogi kontuzjowanej. Odwiedziłem wszystkie rodzaje spędzając na każdym po kilka minut lub więcej. Muszę przyznać ze dzień ten naprawdę dobrze wspominam pomimo ze nie poszedłem na narty nie narażając sie na więcej kontuzji.

Jesli ktoś bedzie miał okazje byc w Japoni to niech nie pominie tej przyjemności bo to ciekawe  doswiadczenie, ale prosze sie nie zdziwić jak będziecie tam w środku ‚wielkoscia’ męskości panow :-))) moge śmiało powiedzieć jesli kotos miał jakieś watpliwości w swoją męskość i chce podnieść swoje męskie ego to musi odwiedzić takie miejsce bo tak duzo i takich małych rzeczy w jednym miejscu nigdy nie widziałem hehehehe a uczucie?…

hmm takie jak pędzący Kenijczyk z prędkością antylopy i nie mogącym go dogonić małych wolnych białych ludzików :-).

Ale wracając do mojej nogi i maratonu to pierwszy trening był wieczorem na który tak naprawdę nie czekałem ani sie nie spieszyłem ponieważ obawa bólu i nie chce przezywać flustracji. Ale późnym wieczorem po nie spaniu dwoch nocy wyruszyłem na pierwszy rozruch, najpierw rozciąganie ( i juz czyje bol) następnie spacer kilka minut i rozpoczynam bieg.

Problem u człowieka jest taki ze jak zaczynam biegnąć zaraz głowa nasza koncentruje sie na nodze i szuka nam bólu !!! Oczywiście jesli jedziemy sie tylko na tym koncentrować to bedziemy czuć najmniejsze szarpnięcie lub kucie. Wiec próbuje skoncentrować sie na czymś innym. Po 8km wracam do hotelu oczywiście bol nogi czułem ale jesli taki bol bedzie to powinnienem wytrzymać Marathon.

IMG_1899IMG_1501

Następne dni zwiedzamy Tokyo oraz wyjeżdżamy za miasto na druga stronę Japoni w góry aby dzieci pojeździly troche na nartach a i przy okazji zwiedzimy troche tradycyjnej Japoni a nie zatłoczone strasznie oświetlone nocą miasto któremu nie chce zabierać uroku ale mając okazje chciałem zobaczyć troche świątyń samurajskich i wioski Japońskie.

Kupując specjalny wide pass (Tylko dla obcokrajowcow) możesz przez 3 dni podróżować specjalnym pociągniemy który z szybkością 350km/h przeniesie cię bardzo szybko w bardzo dalekie miejsca Japoni.  I tak np z 13 stopni na plusie w Tokyo przenosisz sie w 60min w regiony Nagano gdzie temperatura -7 stopni i śnieg 1,5metra!!!!! Niesamowite!!! Wieczorem wracasz i znowu ciepło i metropolia!!!

IMG_1565

Naprawdę ten czas jaki spędzałem na zwiedzaniu z dziećmi bardzo mi pomógł pod względem psychicznym ponieważ totalnie zapomniałem o Marathonie i o nodze i całym stresie jaki jest związany z biegiem na kilka dni przed startem.

I tylko wracałem troche myślami do niedzielnego biegu podczas następnego treningu a milem ich 4 treningi w ciagu ostatnich 7 dni ale tak zakładał plan aby nie obciążać nogi i dać jej jak najwiecej odpoczywać. Ale najgorszy trening to środa gdzie miałem interwały gdzie biegałem przyspieszenia po 200metrow i wtedy noga najwiecej sie odzywała!!!!

W takich chwilach przychodzi zwątpienie i wielka złość ze wlasnie teraz na kilka dni przed biegiem zamiast normalnie sie przygotowywać musisz walczyć z bólem i ze samym sobą. Bo nikt tak naprawdę nie zna twojej skali bólu i nie wie co czujesz jak biegniesz a w kości piszelowej ktoś wali cię młotkiem i rozrywa ścięgna. Bo to wlasnie czułem podczas biegu jak bolało.

I jak widzę niektórych ludzi jak podczas Marathonu probuja przebiec ten dystans ale zdrowi i w sprawni podaj sie i idą bo myślą ze nie maja siły. Nie widzę u nich potu i woli walki zeby za wszelka cenne przebiec nawet bardzo wolno ale nie zatrzymuj sie i walcz, płacz i krzycz ale daj z siebie wszystko pokonaj limit wytrzymałości a nie przy pierwszej Gorce stajesz i idziesz 🙂 chwała wszystkim ze podejmują takie wielkie wyzwanie bo to nieraz nadludzka siła aby ukończyć maraton ale po walce i bólu :))). Moze to sie nie każdemu podoba co pisze i ze nie, ze ja jestem jakimś męczennikiem ale jesli chcesz poczuć coś niesamowitego to daj z siebie wsYstko co możesz i co masz do zaoferowania i jeszcze więcej.

 

……wracam ze środowego biegania, boli.

Konsultuje sie z trenerem ( gość prowadzi mnie od miesiąca) ustalamy ze nic nie zmienimy i zobaczymy do końca tygodnia.

Ide ponownie na odpoczynek i robie kolejne sobie zabiegi na nogę.

Oprócz zabiegów odwiedziłem kilkanaście świętych miejsc gdzie spędzałem chwile w ciszy na „swoich modłach i rozmowie sam ze sobą”. Japończycy tak jak Chińczycy lubią tutaj wrózby i rożne obchody z woda, dymem etc. Naprawdę nawet podczas treningu wybierałem trasę gdzie znajdowały sie święte miejsca Temple, rożne starodawne dzwony i bardzo późna pora biegałem tylko tam a po treningu zatrzymywałem sie i rozmowa motywacyjna. Zakupiłem nawet talizman na szczęście oczywiście losując z pośród kilku tysięcy. Bedzie mi towarzyszył w biegu!!!!

I w taki sposób zwiedzając, jeżdżąc po Japoni i chodząc po Tokyo oraz trenując doszedłem do piątku wieczora gdzie odebrałem numer i spędziliśmy 3godz w miejscu gdzie wreszcie poczułem magię Marathonu!!!!! I w jednej chwili zapominasz ze masz kontuzje i juz teraz wiem ze wystartuje i ze nie poddam sie bo nie przyleciałem ponad 10tys kilometrów na darmo aby zobaczyć Japonię i Tokyo. Mój cel był jeden i dokładnie określony- przebiec Marathon w 3:15:00 chodź sprawa czasu biegu w tym momencie odpadła i została przełożona na inny maraton bo ostatnio nie biegałem 18 dni prawie i zbliżenie sie do tego czasu nie wchodzi w rachubę. Ale nadal pozostał cel przebiegnięcia maratonu i zgarnięcie medalu i po tym maratonie ma pozostać 3 ostanie maratony do pełnego Abbot World Major Marathon.

Wlasnie dostałem broszurkę na tych targach będąc koło stoiska wlasnie tej organizacji, organizatora 6 najwiekszych na świecie maratonów który napisał ze dotychczas ukończyło 589* osób na świecie te marathony licząc od roku 2007 od czasu kiedy znalazł sie w programie maraton Tokyo. ( * do 28/02/16). Ja zagłębiłem sie troche więcej i sprawdziłem ze dotychczas z pośród tylu osób, polskim paszportem legitymowało sie tylko 8 osób . Wiec jesli wszystko pójdzie według mojego planu to j znajdę sie w roku 2017 w  tym ścisłym gronie co będzie dla mnie jakimś tam wyczynem :-)) Wracamy do hotelu juz późnym wieczorem w piątek i zostaje juz tylko sobota gdzie plan mam aby tylko jechać na start zobaczyć okolice.

IMG_1869

Wiec na dni następnego sobota rano wstaje wcześnie bo o 6.30am lekkie śniadanie pózniej wychodzę na ostatni bieg przed maratonem. Dzis tylko 5km w tym kilka 100m sprintów, trening przebiegł według planu, noga dzis juz miej bolala a prawdę mówiąc nie myślałem o niej tylko jak jutro rozpocząć bieg i czy nie zaryzykować i nie pobiedz troche na lepszy czas niz tylko przebiec. Wracam do hotelu następnie z marszu łącze sie szybko z przyjaciółmi na periscope bo UK jest piątek wieczór (9H różnicy do przodu Tokyo) krótki monolog i szybki prysznic i jadę na start zobaczyć ile czasu mi zajmnie dojazd metrem i gdzie wszytko sie znajduje. Wracam w południe spowrotem do hotelu. Biorę odświeżając kąpiel w relaksacyjnych płynach i następne masowanie nogi i przygotowanie ich na drugi dzień.

Zakupiłem  magic plastry plus taśmy i naklejam we wyznaczone miejsca oczywiście po konsultacji ze specjalista.

To właśnie Japonia jako pierwsza wprowadziła tego rodzaje pomoc dla ludzi żyjących aktywnie :-). Wiec wieczorem pakuje sie staranie planuje wszystko.

Każdy kilometr i w którym miejscu pije wode a w którym biorę żel energetyczny plus tym razem mam ze sobą sól i tabletki pod język przeciwbólowe.

Robie sobie 0,5L mieszanki diabelskiej ( powiedział mi o niej jeden Keninczyk w Londynie :-)) ma ona mi pomoc dobiec do mety bez skorczy i problemów. A wiec starannie sie przygotowuje. Ustalamy ze synami gdzie sie spotykamy i o której godzinie bede przebiegał i ze płyn do picia podadzą mi na 28km bo jak wiemy Marathon zaczyna sie po 30km a nie prędzej.  Dlatego nie jak sie zaczyna ale jak sie kończy wtedy poznajesz mistrza :-)).

Wiec sobota wieczór od godzinny 6pm leżę juz w łożku wykapany i odpoczywam i juz tylko myśle o jednym ze jutro stanę tam na starcie rano o 9am a o 12.30pm bede odbierał medal i nikt mi nie przeszkodzi aby to osiągnąć.

IMG_1958

Dzień 28/02/2016 opisze w drugiej części i  jak ochłonę po wyścigu i gwarantuje ze nie ważne jakim sposobem ale ten dzień bedzie mój.

Cześć druga wyprawy w Japoni very soon….

Chris Wiciak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: