Tokyo Marathon 2016 przygotowania 

Chciałem w tym poście napisać kilka rzeczy jakie dzieją sie podczas przygotowania do Marathonu. 

Marathon w Tokyo ma byc dla mnie przełomowy ponieważ chce złamać czas 3:15 ponieważ to da mi kwalifikacje do Marathonu w Chicago w październiku w tym roku i do Bostonu w następnym roku w kwietniu. I dlatego od tego biegu tak duzo zależy!!!! 

A druga sprawa to „World Marathon Majors ” jest to światowa organizacja która zrzesza 6 najwiekszych Marathonow na świecie i według statystyki dopiero 8 osób z polskim paszportem dokonało tego i jest certyfikowanych. Jak mi sie uda to chce w następnym roku znaleść sie w tym ścisłym gronie i w 2017 zakończyć światowy tour w Nowym Yorku ponieważ ten Marathon ma najbardziej wymagająca granice aby mnie zakwalifikowali do wyścigu bez poważnych opłat. W Nowym York to dla mnie ponizej 2godz 58min cYli tyle ile jeszcze nie biegałem i to juz poważny wynik ale bariery po to sa aby je łamać i niemożliwe staje sie możliwe.

Dlatego w na koniec roku 2015 rozpocząłem poważne przygotowania do Tokyo aby zrobić życiówkę i przełamać 3godz15min. Trening mój rozpocząłem od grudnia a od stycznia 2016 ostatnie 8 tygodni to poważny test ponieważ bede biegał  powyżej 100km w 6 dni w tygodniu. 

A ostatnie 4 tygodnie to juz ponad 120km w 6 dni i każda niedziela po 35km. 

Raz w tygodniu mam trening na bieżni szybkościowy który ma mi przynieść szybkość.  

Wiec co jakiś czas bede zapisywał sobie w notesie swoje spostrzeżenia i trening jak przebiegał a pozniej pozbieram to wszystko razem i opublikuje na blogu. 
24 Grudzień 2015 – Wigilia . W tym roku spędzam z rodzina święta w Polsce wiec trening prowadzę w Oleśnicy i okolice gdzie miejsca i tras do biegania jest naprawdę duzo:-)). Dzis czas na biegi szybkościowe na biezni.  Rozgrzewka 3km trucht i pozniej 8x 800 metrow. Każde 800metrow przebiegam w czasie 2min55sec wiec w miare szybko :-)) ale każda sesja więcej na bieżni i czuje ze forma rośnie i czuje juz szybkość pozniej w biegu dłuższym. Wiec nawet w święta nie robie przerwy bo jutro tez biegam 🙂

27 grudnia 2015 -Karpacz.  Dzis biegłem na Śnieżkę w Karpaczu!!! Myśl była zeby troche pobiegać po górkach ale sprawdziłem szlak niebieski i postanowiłem ze spróbuje troche przebiec pod górkę. Szlak niebieski prowadzić od Karpacz dolny poprzez świątynia Wang gdzie od tego miejsca zaczyna sie Karkonowski Park Narodowy. 

Dobiegają od hotelu tylko to tego miejsca mija 3km a ja juz mam dość bo nonstop było pod gore a próbowałem trzymać tempo kolo 5min/km gdzie jak dobiegłem do świątyni Wang to juz nie mogłem złapać powietrza :-)) ale 2min przerwy na zrobienie zdjecia bo piękne krajobrazy i świątynia tez :-)) i ruszam dalej, wbiegam do parku i cały czas uniesienie i pod gore i pod gore. Trasa naprawdę wymagająca a do tego im wyżej to coraz mocniej wieje i zimniej!  Momentami jest takie uniesienie trasy ze wbiegnięcie nie wchodzi w rachubę i prawie idąc pokonuje te największe wzniesienia.  Mija 8km biegu i zaczyna sie śnieg i oblodzona trasa. Staje na chwile kilka fotek i zastanawiam sie czy biegniemy dalej czy dam rade po tym śniegu i bardzo ślisko. Ale po chwili ruszam dalej. Wolno ale pokonuje trudny odcinek trasy.  Nastepnie lekkie wypłaszczenie trasy bo jestem blisko Kopy czyli miejsce gdzie wyciąg dowozi ludzi tylko do tego miejsca a resztę trzeba wspinać sie na szczyt pieszo. Strona czeska ma wyciąg pi drugiej stronie na sama Śnieżkę :-))

Ale dobiegam do ostatniego etapu wspinaczki i rozpoczynam wbiegnięcie ja szczyt !!! Wieje bardzo ale cisne chodź zimno i zmęczony jestem bardzo. Po kilkunastu minutach wbiegam na szczyt!!! 1602m nad poziomem morza sie znajduje :-)) ide do schroniska na szynka cherbate i jeb batonika i wyruszam w drogę powrotna gdzie czekalo na mnie 12,5km zbierania w dół. Po dwoch o pol godziny wyprawy dobiegam do hotelu spowrotem gziZes jestem naprawdę wykończony pomimo ze zbierałem ostatnie 12,5 km ale to tez wymaga umiejętności i odczuwam bóle w biodrach bo trasa naprawdę kamienista i strona w dół była w drodze powrotnej.  Ale dałem rade. Śnieżka zdobyta. Teraz kilka dni przerwy i wznawiam treningi 30grudnia juz w Londynie. 
17 styczeń 2016 Niedziela –  dzis było długie wybieganie druga niedziela z rzędu 35km w tym ostatnie 3km przyspieszenie do tempa Marathonu. Biegło mi sie naprawdę dobrze czas biegu 3godziny. Co niedziele bede robił takie wybieganie ale każdej niedzieli bede zwiększał ostatnie kilometry na przyspieszenie aż do 15kn ostatnich w tempie Marathonu. 
31 styczeń 2016 dziś przebiegłem według planu juz 4 raz z rzędu niedzielne 35km. Ostatnie 10km tempem Marathonu. 

Pierwsze 25km spokojnym tempem 5:15min/km ogólny czas 2godz.44min troche szybciej niz planowane tempo było te pierwsze 25km ale naprawdę czuje sie dobrze i czuje moc w nogach. 

Ten tydzień zakończyłem z 118.8 km przez 6 dni biegania i ciężkiego treningu. 

Planuje nastepny tydzień powtórzyć tez taki ciężki i pozniej powoli zwalniać tempo :-).

W tym tygodniu doszłem do porozumienia z jednym Panem który bedzie mnie prowadził indywidualnie w tym roku ponieważ ten rok 2016 i 2017 chce poświecić na szybkie bieganie czyli na swoje zyciowki i łamanie swoich barier. Chce zobaczyć jak daleko moge sie podsunąć i jak szybko moge przebiec Marathon. A plany mam bardzo ambitne i złamanie 3 godzin to tylko początek góry lodowej na która bede cierpliwie i z uporem sie wspinał :-))
Tydzień 1-7 Luty pozostało 4 tygodnie do startu. 

Dzis czekało mnie 20km. Pierwsze 10km tempo zagrzewające czyli biegłem 5:10min/km a następnie drugie 10km 4:30min/km . Pogoda była dzis jak zawsze o tej pozę zimno padł deszcze i mocny wiatr. Ale juz to przerabiałem i dla biegacza pogoda jest zawsze wiec z wielka energia wyszedłem na nastepny trening. 

Pierwsze 10km według planu rozgrzewka i następnie przyspieszyłem. Na 10km wszystko było ok i siły były wystarczające 🙂 ale gdzieś na 15km poczułem lekki bol w piszczelu prawej nogi. Oczywiście dobiegłem do końca ale lekko sie zaniepokoiłem tym stanem. 

Tym bardziej ze w weekend miam w planie pol Marathon w Watford gdzie chce zrobić życiówkę i pobiedz bardzo szybko jak dla mnie. Wiec zrobiłem lekki okład z lodu i do spania. 

Dzień nastepny okazało sie rano ze noga bardzo boli a ja mam problemy ze zejściem z schodów rano!!!!

I juz sie zaczęło w głowie co to jest i co teraz zrobić. Ale powiedziałem bez paniki poczekamy kilka dni i podjąłem decyzje ze nie biegam do soboty bo w niedziele 21km w Watford wiec odpocznę. 
Dzis 6 Luty sobota jutro milem wystartować 21.1km w Watford i nici z tego ponieważ noga spuchła i jest coraz gorzej. 

W rozmowie z moim trenerem ustalamy ze robimy przerwę jeszcze jeden tydzień minimum a bede robił sobie okłady z lodu i naświetlanie nogi. W tym celu udaje sie do siostry która wlasnie posiada taka magic lampę i próbuje co dziennie nogę naświetlać. 
Dzis Czwartek 11 luty postanowiłem ze ide na scan nogi i do lekarza prywatnie a trenem kazał iść do fizjoterapeuty. Wiec na weekend jestem zapisany i czekam na wizytę bo noga dalej spuchnięta i nadal boli jak tylko więcej chodzę. 

Sobota wizyta u lekarza i scan nogi. 

Po scanie okazuje sie ze mam zespół SHIN SPLINT jest to najbardziej dokuczliwa kontuzja dla biegaczy ponieważ jest to zespół ścięgien z przodu kości piszczelowej która jest trudna do wyleczenia. Rehabilitacja i zabiegi tylko mogą pomoc. Czas leczenia około 6 tygodni!!! 

Lekarz oglądnął nogę wysłuchał mojej opini i sytuacji w jakiej sie znalazłem ponieważ do Japoni lecę z synami i wszystko mieliśmy zapłacone i koszt wyprawy to poważne duże pieniądze. 

W porozumieniu z nim kieruje mnie do fizjoterapeuty na zabiegi prądami i masarze. We wtorek pierwsza wizyta u fizjo i wtedy podejmne dezycję czy dzwonić do organizatora i przekładać bieg na nastepny rok. Ale lecieć i tak musimy wiec zrobimy sobie niechciane wakacje.    😦

Wtorek 16 Luty po wizycie u fizjo.

Dostałem dawkę prądami, sesja godzinna gość robi cuda z noga i wyciąga z niej całe zmęczenie jakie nałożyło sie poprzez morderczy trening. Umawiamy sie na codzienne wizyty u mnie w domu bo gość daje mi nadzieje ze moze coś uratujemy. 

Dzis opuchlizna troche zeszła a po zabiegu noga o wiele mniej boki co prawda zabieg prądami to bardzo bolesne doswidczenia ale jesli to ma mi pomoc i daje nadzieje wiec robie wszystko aby sie udało. Nadal sie naświetlam juz w domu bo kochana siostra pożyczył mi magic lampę do domu i codziennie wieczorem robie 3 sesje po 15min naświetlanie. 

Na noc opladam nogę liściami kapusty surowej która wyciąga opuchliznę z nogi. 

Zażywam tabletki przeciwbólowe oraz duzo magnezu aby jesli pobiegnę to zeby nie mieć skurczy bo teraz nie biegam juz ponad dwa tygodnie. 

Zobaczymy co bedzie na koniec tygodnia prze dodlotem .
Sobota 20 Luty wieczór –

Dzis byłem na meczu Arsenalu , totalna nuda i słaby mecz i do całej złej sytuacji z noga mój zespół zremisował i bedzie potrzeba powtórka meczu. 

Ale wracając do kontuzji dzis znowu chodziłem z noga owinięta w kapuście !!!! Która ma pomoc wyciąganiu opuchlizny.

Opuchlizna pojawiła sie ponownie ponieważ w czwartek i piatek postanowiłem spróbować potruchtać troche. W czwartek z Zona bardzo wolno rozpoczęliśmy ze zona sie śmiała ze następne kilometry bedziemy szybciej szli niz teraz biegniemy. Zrobiłem kilka seri biegowych przy zaleceniu trenera wiec były troche biegu 2km pozniej marsz pozniej znowu 3km biegu i znowu marsz . 

Ale juz po 300metrach pierwszych zacząłem odczuwać bol w piszczelu. Niby nie aż taki mocny ze nogę urywa ale lekko kustykalem i nie dokonca dobrze stawiałem stopę bo mam jakaś barierę ze moze mi coś strzelić. W piatek powtórzyłem serie ale bol był cały czas podczas biegu. :-((

Jak skończyłem bieg to nie moglem dokonać piszczela bo tak bolał. :-((

Dobrze ze wieczorem przyjechał ponownie do mnie na rehabilitacje mój fizjoterapeuta który tak mnie podładowal prądem ze bóle ustały troche. 

Dzis sobita kilka godzin przed odlotem do Tokyo juz wszystko spakowane i gotowe tylko najważniejsza rzecz i powód jaki jedziemy nie jest gotowy czyli ja do biegu!!!

Przygotowywałem i planowałem ze to bedzie ten bieg w którym przełamie następne bariery swoje i zrobie następna życiówkę a tu na dzis daje sobie 5%!ze pobiegnę bo nie zgłosiłem jeszcze do organizatora ze mam kontuzje. 

Juz dzis wiem ze dobry czas w Marathonie odpłynął i mam jeszcze 5% nadzieje ze coś sie wydarzy przez te następne 6dni i jakoś stanę na starcie ale jesli noga bedzie tak bolała jak wczoraj to nie dam rady przebiec, przetruchtac lub prZejsc 42km No chance

Za długi dystans!!!

Mam tylko nadzieje ze jeZeli nie pobiegnę w Tokyo to przynajmniej same miasto i kawałek Japoni mnie urzeknie i nie bede żałował ze tu przyleciałem. 

Ale to sie okaże juz niedługo ….
Nastepny wpis juz po maratonie czy pobiegnę czy nie to wpis bedzie. 

Dzieki za wsparcie 

Chris Wiciak 

2 Comments on “Tokyo Marathon 2016 przygotowania 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: