Rok Biegania 2015 w trylogi Chrisa Wiciak

Minęło kilka dobrych miesięcy od ostatniego mojego postu, ale zbierałem sie juz kilka razy a nawet zacząłem kilka razy juz pisac ale zawsze coś mi przerywalo i nigdy nie moglem dokończyć. Tym razem postanowiłem ze opisze te 8 miesiecy w trzech fazach aby nikogo nie zanudzać jednym długim postem, a opisac to co sie wydarzyło najważniejszego w tym roku 2015.

Pomimo ze rok kalendarzowy sie nie skończył a mi pozostało jeszcze dwa biegi w tym miesiacu postanowiłem zakończyć rok biegania na koniec listopada poniewaz od  01 Grudnia rozpocząłem przygotowania do zawodow w 2016r i juz teraz każdy dzien jaki spedzam na treningu jest podporządkowany danemu wydarzeniu jakie beda w 2016roku.

 

Ale wracajac do ostatniego posta i to co wydarzyło sie nastepnego dnia 26/04/2015 nie zapomnie do końca życia.

Virgin Money London Marathon 26 April 2015 – do tego dnia przygotowywałem sie prawie 5 miesiecy i podszedłem  do tego biegu bardzo poważnie i emocjonalnie.

Przecież bieglem w mieście gdzie mieszkam z rodzinna juz 16lat i właśnie tutaj chciałem aby wszystko poszło tak jak sobie zalozylem  i przede wszystkim abym nie doznał strasznie bolesnych  skurczy po 35km jak było 7 miesiecy wczesniej w Berlinie. Juz teraz wiedziałem ze tak to sie stało ponieważ nie bylem wystarczajaco przygotowany do tego Marathonu, wiec nie popełniając tego samego błędu trenowałem cześciej i wiecej i troche inaczej.

Dzień zawodów…wstaliśmy wczesnie rano z kolega który nocował u mnie. Tradycyjnie zjadłem porich na mleku almondowym i wypiłem sok z burakow czerwonych i spakowani pojechalismy komunikacja miejsca na start. Od rana wszedzie było ludzi jadących  w tym samym kierunku co my … najpiękniejsze jest to ze każdy jechał zadowolony uśmiechnięty, nie widac było stresu na twarzy u ludzi którzy za chwile mieli przebiec piekielny dystans, wylewać poty i walczyc z bolem  i zmęczeniem…to jest wlasnie fenomen biegania, bo każdy wie ze na końcu tej drogi czeka nagroda w postaci mety i  najpiękniejsze uczucie jakie doznajemy tylko podczas wbiegniecia na mete, wraz z przebiegnieciem tego punktu z jedna chwila zapominamy o bólu ( pojawi sie ponownie za kilka minut) pojawia sie wzruszenie, radość i tak jak w moim przypadku lzy szczęścia  i gęsia skora, staje sie najszczęśliwszym człowiekiem  na świecie i takie coś nie kupisz nigdzie i nie ważne ile by miało kosztować bo tego nie da sie kupić,  to trzeba przeżyć.

Wracajac do biegu to bylem przydzielony do stefy 3:30:00 chodz trochę na wyrost wpisalem w aplikacje wynik jaki chce osiagnac ale jesli cele to w miare wysokie ale w miare swoich możliwości. Przyjaciel William wpisal sobie 3:00:00 wiec startował całkiem gdzie indziej i w innej grupie z innego miejsca. Wiec po osiagnieciu docelowego miejsca startu przebralem sie oddalem torbe do depozytu i 15min rozciąganie i pózniej przebieżki i rozgrzanie ciała, ponieważ tego dnia pogoda deszczowa i pochmurnie.

Masowy start odbył sie 10am, moj start nastąpił 10.13am czyli niecały kwadrans po wybiegnięciu Elity Kenijczyków, –

pierwsze 5km sprawdzam jest 23min troche za szybko jak na marathon, lekko zwalniam tempo spada mi na 10km na 4:55min/km i nastepne 5km przebiegam w 25min, i tak kolejne 5km , na 20km mam czas 1:38:05 czyli biegne w miare swoim tempem, half Marathon czyli 21,1km czas 1:43:25 czas zadawalajcy, zmeczenia za bardzo nie czuje , biegne spokojnie i kontroluje czas. Wczesniej na 18km szukalem wzrokiem syna i zone bo tam sie umówiliśmy ze beda stac po raz pierwszy ale nic z tego, za duzo  kibiców i doping jaki był tego dnia nie pozwolil mi na usłyszeniu moich bliskich.

..ale naprawde ludzie w Londynie umia dopingowac uczestników ponieważ raz za razem ktos krzyczy do Ciebie i dopinguje, starsznie to buduje wewnatrz czlowieka i dodaje energi jak poranne expresso. Przebiegam  następne kilkometry odżywiam sie z godnie z planem od 13km gdzie minęła pierwsza godzinna co 5km zazywam energetyczny żel z coffenina i na ostatnie kilometry mam przygotowane podwójne doładowanie czyli prawie sama coffeina ktora ma mi pomoc dobiec do mety. Wodę pije co 8km nie moge za często bo tym razem nie przewidzialem pit stopu na wydzielanie żadnych polynow tylko przyjalem strategie ze żelki do spożywania,  a woda mocze usta i ciało i probuje jak najmniej wlewać do organizmu wody, co dla mnie osobiscie jest to utrudnione poniewaz nie umie w czasie biegu kiedy jestem zmeczony przełykać wode, żelek energetyczny udaje mi sie ponieważ to mniej ciekła substancja i wolno dawkuje i w ten sposób odżywiam swoje cialo.

Dobiegam do 30km, psychologiczna granica dla maratończyka, powstały juz legendy na temat ściany  po 30km jakiej doznaje maratończyk i dystans który dotychczas był przyjemny staje się pieklem dla mięśni i Twojego ciała. Wiec spoglądam na zegarek 2:26:21 czas bardzo dobry jak dla mnie i ostatnie 5km przebiegnięte w 24min. Aplikuje sobie nastepnego żelki SIS elegetycznego i zbiegajac lekko z gorki zastanawiam sie czy moje łydki wytrzymają następne 12km jakie mi pozostalo??….ale słucham swojego ciala a one mowi mi….

biegni chlopie biegnij, nie zwalniaj czujesz sie dobrze i masz siły. Kilometr 35 czas 2:50:00 czyli w 24min znowu przebiegam kolejne 5km, tu przypominam sobie Berlin Marathon gdzie padlem pierwszy raz i dostałem wiekich skurczy lytek, ale biore nastepny żel i postanawiam utrzymać tempo 4:50min/km i nawet w miare możliwości przyspieszam do 4:45min/km , wiem ze zostało mi juz tylko 7km ale teraz kilka podbiegów pod wiaduktami centrum Londynu i zaczynam odczuwać trudy biegu, w jednym momencie wbieglem w nie dlugi tunel, spoglądam na zegarek a tu nagle pokazuje tempo 6:10min/km!!!! przyspieszam ale myśle przecież to nie możliwe, czuje tempo i wiem ze biegne naprawdę szybko, podenerwowany wybiegam z pod tunelu nagle Garmini zaczyna łapać satelite i pokazuje 4:40min/km i wiem ze to zanik sygnału GPS byl przyczyna chwilowego zastoju mojego zegarka. Biegnę dalej w zdluz Tamizy ludzi od groma, krzyki wrzaski i doping ….bardzo zmeczony biegne dalej i utrzymuje tempo a pomagają mi inni biegacze ktorych mijam i widze ze bardzo duzo ludzi juz nie ma sily dalej biec, rzesza ludzi idzie juz nie biegnie ponieważ rozpoczeli za szybko i teraz placa cenne za ambitne tempo na poczatku, ,marathon wypatrza wszystkie drobne błędy, wiec natchnieniem słabości innych biegaczy probuje biec jak najszybciej!!!!! ….Dobiegam do 40km jestem juz naprawde wyczerpany ale nie czuje znaków skurczy to dobry znak, biore ostatnie podwójne paliwo, po chwili doznaje lekkiego szoku ponieważ ten żelek naprawde posiadał sama coffeine i to w bardzo dużej dawce, zaczyna mi sie krecic w głowie i mam chęć  wymiotować ale widze stacje z woda mocze usta polewam sie woda i walcze z każdym metrem z każdym krokiem biegowym. Mijam Big Ben zostaje 1.5km do mety niby blisko a zarazem bardzo daleko, jesli ktos biegl juz taki dystans to wie ze te ostatnie 195metrow po 42km przebiegnieciu jest strasznie długie. Biegne dalej naprawde przychodzi mi mysl zwolnij nie dasz rady takie tempo utrzymać , mam pełna głowę myśli , widze 800 metrow do mety i po lewej stronie piekny palacyk Królowej Backigham Palace wic wiem ze to juz tu zaraz bedzie meta tylko pozostaje mi dobiec do fontany która jest naprzeciw palacu i ostatnia prosta ostatnie 500metrow,-  mijam Palac Elki ,-

…dzień prędzej myślałem ze finiszujac tam bede spogladal czy nie stoji starsza Pani z Great Britan flaga i nie macha i dopinguje takich malutkich ludzi jak my 😉 ale rzeczywistość byłaby inna,  wbiegając na ostatnia  prosta mialem gdzieś krolowa i jej flage ponieważ zobaczyłem napis Finish a nad nim zegar który pokazywal w tym momencie czas, spoglądam na swoj zegarek i widze 3:25:00 !!!!jestem bardzo zadowolony ale oczywiscie przyspieszam i sprint do mety aby wygrać z czasem i ze swoimi słabościami, jeśli jeszcze 300metrow wcześniej mialem zwątpienia czy nie zwolnic i dobiec wolniej to w tym  momencie dostaje potężnego kopa energi i wiem ze bede mial bardzo dobry czas nawet o takim nie myslalem, liczylem najlepszy na 3:30:00  a tu wiegam na mete z szybkością Usain Bolta stopuje zegarek i widze 3:26:19!!!!! to co otrzymuje w tym momencie od natury to można by ksiazke napisać, ale właśnie po to spędzam na przygotowaniu do takiego biegu  200-300 godzin aby teraz zebrać plony, Lzy lzy i jeszcze raz lzy i okrzyk radosci i małe przekleństwa ze dalem rade!!!!!!!!!!!!!!!!

Odbieram medal, ściskam jakaś dziewczyne która mi wrecza i ide po odbior torby, predzej kilka zdjec ludzi którzy stoja za meta.  nastepnie podążam do punktu spotkania sie z moim Kolega Willem oraz zona i przyjaciółmi których tego dnia kilku dopisalo pomimo nienajlepszej pogody.

Spotykam kolege Willama i gosc oznajmnia mi ze wygralem z Willem o 21sec!!!!!!!!!!!! slucham go i nie wierze co gość mówi, jak ja???? przecie William to gość kozak , zrobil kilka ironmenow i to w tempie zdumiewajacym, na pół marathonie miesiąc temu przegrałem z nim o 3min a tu marathon i ktoś mi mówi ze lepszy o 21sec. wow a smaczku dodaje fakt ze William na 30km był szybszy oddemnie o 5min!!!!!!!!!!!!! a ostatnie 5km nadrobiłem kolejne minuty i wygrałem o 21 sec…i teraz juz wiem ze następnym razem jak bede biegł to napewno nie pójdę na sikanie bo jakbym to zrobil to byłbym za nim i nie darowałbym  sobie tego !!!! Spotykam rodzinne i przyjaciol i wszyscy idziemy na wspólny obiad. Mijają  kolejne godzinny i wracajac do domu widzimy ze ludzie jeszcze biegną i walczą ze soba i upacie brną do mety aby poczuć to co ja!!!!

Virgin London Marathon zakończony powodzeniem . Chce wszystkim podziękować za słowa otuchy i wsparcie jakie otrzymałem przed, podczas i po biegu, i wszystkim którzy także  wsparli organizacje Get’s Kids Going poprzez która bieglem i zbierałem fundusze na dzieci niepełnosprawne a które tak jak ja chcą uprawiać nadal jakieś sporty.

Kończąc Matathon londynski pozostaje mi 8 tygodni do głównego mojego celu roku 2015, czyli do przebiegnięcia, pokonania  Half IronMan  czyli 1.9km pływanie, 90km jazda rowerem i 21.1km bieganie a to wszystko opisze w poście no2 juz wkrótce .

pozdrawiam Chris Wiciak

(Na odwrocie koszulki był dopisek „fast” ;-)))    )

 

IMG_0001

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: