..36godz. przed London Marathon !!!!

Jeszcze kilka godzin i stanę na starcie wsród 60 tysięcy maratończyków, biegaczy i normalnych ludzi takich jak ja dla których taki Marathon to wydarzenie zyciowe.

Pomimo ze bede biegł ten dystans 42km juz drugi raz to towarzyszący stres i trema jest taka sama albo i większa niż we Wrześniu 2014 toku.

Tym razem biegnę na swoim podwórku w mieście gdzie mieszkam od ponad 16 lat i tym razem zrobić mam to w obecności większej ilości swoich kibiców a orzedewsxtstkim biegnę poprzez charity Get Kids Going która to organizacja zajmuje sue pomocą dzieci niepełnosprawnych które uprawiają rożnego rodzaju dyscypliny sportowe.

Będący sam związany ze sportem przez wiele lat dlatego wybrałem tego rodzaju organizacje bo jeśli mam pomagać komuś poprzez mój wysiłek jaki włożę w biegu to naprawdę chce być z ta organizacja jakoś zwiazany.

Chciałem także podziękować wszystkim którzy wpłacili jakiekolwiek pieniądze na moje konto charity które to powędrowały dla potrzebujacych małych i młodych pociech.

Naprawdę jestem wdzięczny wszystkim którzy tak licznie mnie wspierają i dzięki tym słowa otuchy dodają mi wiary ze niemożliwe staje sie możliwe.

Ale wracając do samego biegu i mojego przygotowania to ostatnie kilka tygodni było intensywne ale bardzo stresujące ponieważ ostatnie dni treningu niby przebiegały zgodnie z planem ale zaczęły mi dokuczać bóle ścięgna lewego piszczela która w ostatnim tygodniu bolało mnie kilka razy i za każdym razem zawsze na pierwszych 10km a pózniej z czasem puszczało i przechodziło. Ostatnio sie zastanawiałem czy to mentalnie tak sie nakręciłem ze sie boje i szukam sobie chorób w sobie czy zeczywoscie coś mam. 

Dziś przebiegłej ostatni raz jogigngowo 8km aby nogi sie nie zastygły i bólu ścięgna nie czułem ale tym razem ubrałem nowe zakupione compressora skarpetki które miały mi jeszcze bardziej pomoc a co sie okazało ze juz po 2km strasznie mnie zaczęło kłuć i jak dobiegłem do domu to okazało sie ze zaczęły mi sie robić odciski!!!!

Jestem trochę przerażony takim stanem ponieważ wszystko naprawdę mam juz przygotowane, ułożone, rozpisane wszystkie kilometry biegu z czasami i zaplanowane od A do Z.

Numer na koszulce 39093 to będzie mój szczęśliwy numer i obiecuje ze zrobię wszystko na co będzie mnie stać aby w niedziele 26.04.15 stanąć na starcie i przebiec ten morderczy wyścig w jak najlepszym czasie i obiecuje sobie ze przedewsztkim zrobię wszystko aby ten Marathon ukończyć!!!!

Jestem juz strasznie poddenerwowany i stres coraz większy ale wiem ze jak zrobię tak jak zakładałem intak jak trenowałem to wszystko sie ułoży i zakładany cel osiągnę. 

Juz nie mogę sie doczekać startu i juz biegnąc nie raz wyobrażałem sobie jak wbiegłam w ostatnia prosta The Mail koło domu Elki Buckingham Palace i z całych sił finiszuje sprintem i wbiegam na metę!!!

Pogoda ma dopisać bo nie ma być za gorąco i ma być przelotny deszcz. Taka pogoda myśle ze bardziej będzie mi sprzyjać niż przeszkadzać. 

Jutro sobota ostatni dzień przed maratonem i mam zamiar go spędzić bez stresu i relacyjne. Spać tez pójdę jak nigdy czyli przed 10pm bo rano wcześnie trzeba będzie wstać a zamierzam tym razem być wypoczęty i gotowy na starcie. 

Dlatego do usłyszenia po maratonie bo mam zamiar następny post poświecić tylko temu ważnemu wydarzeniu. 

Pozdrawiam i dziękuje za wsparcie 

Chris Wiciak 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: