Chris Wiciak

Zostań Mistrzem razem ze mną- Tadeusz Sekretarczyk

ZOSTAŃ MISTRZEM RAZEM ZE MNĄ

To projekt, którego częścią może się stać każdy z Nas.

Może właśnie Ty znajdziesz tu swoją drogę do celu, a może nawet swój cel…

Tadeusz Sekretarczyk bo o Nim mowa, przedstawia nam nowy project który ma doprowadzić „naszego” najlepszego ultra 24h do Mistrzostwa Świata.

Tadek do skromnych osób nie należy, dobrze wie co chce i jego osobiste cele są wyraziste i mocno powiedziane. Ale właśnie tacy ludzie osiągają swoje cele najczęściej. Sam o sobie pisze tak:

Kilka lat temu, podczas przedmaratońskiej kolacji zrozumiałem ze urodziłem się po to żeby zostać Mistrzem.

Gdy już odkryłem jaka konkretne to będzie forma biegów (biegi 24h) to wtedy rozpocząłem moją drogę do celu.

W 2018r zostałem Mistrzem Polski (213km638m)w kat over 50, i zająłem 6 miejsce w klasyfikacji gen. MP

Rok 2019 ma być rokiem wyjątkowym a zarazem przełomowym dla mnie.

  • Zamierzam zostać Mistrzem Polski w biegu 24h w kat wiekowej,
  • Międzynarodowym Mistrzem Czech,
  • Mistrzem Świata i pobić dotychczasowy rekord Polski (235km) w swojej kategorii wiekowej.

Taki wynik daje też bardzo wysoką lokatę w klasyfikacji generalnej na każdych z tych zawodów.

A teraz project i moja drużyna.

Postanowiłem ze zbuduje zespół fachowców który przez najbliższe 10 miesięcy będzie mnie wspierał i pomagał w osiągnięciu tego celu i naprawdę dużego dystansu.

Wszyscy których poniżej wymienię wyrazili zgodę i chęć uczestnictwa w tym przedsięwzięciu.

Jest jeszcze coś, właściwie coś najważniejszego.

To Wy moi mili😌

Zespół będzie składał się z

Supportu :

  • Moja kochana Żona Dorota
  • Córka Nina Wachowicz
  • Nasza podopieczna i przyjaciółka domu Kasia Chojnacka
  • „Synowa” Agata Kubicka i niezastąpiony
  • Syn Bartek

(Oczywiście osób pomagających i wspierających jest znacznie więcej ale nie będę tu wszystkich wymieniał)

Zaprosiłem do pomocy fachowców:

  • Lekarz Medycyny – Marcin Goczewski
  • Mountain Fuel Polska– będzie moim głównym dostawcą energii niezbędnej do przebiegnięcia około 7500 km w roku 2019 (takie założenie )

Jako ze moje metody treningowe troszeczkę odbiegają od obowiązujących standardów, a ja nie chce tracić energii na zbędne dyskusje i kłótnie, wiec nadal trenerem będę ja sam😉

Wprowadzę tez kilka nowych elementów do treningu(myśle ze tez Wam może się to przydać) :

  • medytacja w ruchu- czyli jak być „ tu i teraz”
  • Spowolnić metabolizm- rzecz niesłychanie ważną w biegach naprawdę długich, z zakresu psychologii sportów wytrzymałościowych.

No i Wy moi mili-

zapraszam Was wszystkich do współuczestnictwa w tym przygotowaniu. Możecie stać się częścią tego planu, bardzo ważna częścią być może najważniejszą.

Zdałem sobie sprawę ze typ samotnego długodystansowca jakim jestem musi się zmienić w otwartego na ludzi biegacza,który zdejmie muzykę z uszu i dostosuje się do wymogów regulaminowych imprez rangi mistrzowskiej( nie wolno słuchać muzyki).

Potrzebuje Was, potrzebuje Waszej pomocy. Chce biegać z Wami…chce z Wami rozmawiać,chce brać i dawac…

Musicie wiedzieć ze bieg 24h zaczyna się tak naprawdę po 16-18h.

Umiejętne radzenie sobie przez kilka pierwszych godz (tak by poruszać się do przodu równocześnie jak najmniej tracąc energii fizycznej i psychicznej) decyduje o końcowym sukcesie.

Biegając z Wami nauczę się trwać…

Co jakiś czas na profilu rzucę hasło kiedy i gdzie biegam, zapraszam wszystkich którzy chcą pomoc i dobrze się bawić czy tez dowiedzieć się czegoś o biegach ultra i o mnie do wspólnego treningu .

Nie ważne jakie tempo, ile czasu, znajdę dla każdego czas, dopasuje się do tempa, opowiem o wszystkim co was interesuje a jeśli będziecie potrzebować pomocy to pomogę.

Mogę tez do was przyjeżdżać, rzucicie hasło „Tadek wpadnij na kilka godz,będzie pare osób to zbiorę „swoich” i przyjadę.

Żeby nie było ze mysle tylko o sobie to mam dla wszystkich którzy wezmą w tym udział SUPER NAGRODĘ.

Poprosiłem Mistrzynię Świata, Rekordzistkę Świata, Europy i Polski, zwyciężczynie i rekordzistkę wśród kobiet Spartathlonu itd…(łatwiej byłoby wymienić czego nie zdobyła )

Bezwzględnie najlepszą Ultramaratonke na świecie (w tego typu biegach i nie tylko) Patrycję Bereznowską żeby w odpowiednim czasie przyjechała tu do nas do UK na wspólny trening i pogaduchy.

Nie wiem czy może być coś bardziej zachęcającego dla pasjonata biegania?!🤔

Patrycja zgodziła się i obiecała ze przyjedzie napewno.

Tak wiec nie zastanawiajcie się bo druga okazja może się szybko nie zdarzyć 😉

Nad całością,patronat medialny obejmie POLSKIE RADIO LONDYN. http://www.prl24.co.uk

oraz cooltura24.co.uk

Specjalnie dla tego wydarzenia został otwarty youtube tv kanał na którym będą pokazane moje przygotowania dokumentujące drogę od marzenia do Mistrzostwa.

Jest jeszcze jedna rzecz w którą chce się zaangażować, na wiosnę chciałbym zorganizować bieg pomocy dla Kasi i jej rodziny w moich rodzinnych Pszczółkach.

Dla wszystkich tych co już biegają i tych co jeszcze nie wiedza ze będą biegać😉

Historia która możecie prześledzić w poniższym linku potrzebuje dobrego zakończenia,a my możemy je stworzyć.

https://rik.pl/katarzyna/

Szczęście jest nic nie warte jeśli nie potrafisz nim się dzielić.

Nie czekajcie,pomóżcie jeśli możecie❤️

A teraz od autora:

Jeśli nadal zastanawiasz po co taki szum?

Ano po to aby każdy z Was,(nas)zobaczył i zrozumiał, że to do czego dążymy jest w naszej głowie w naszym zasięgu.

Każdy z nas może tego doświadczyć.

Chciałbym pokazać że niczym się nie różnimy,(no może wiekiem🤔🙈)że jesteśmy tacy sami.

A to dokąd dążymy i czy tam dojdziemy zależy tylko od nas samych.

Zostań Mistrzem razem ze mną

…..i poczuj choć odrobine szczęścia i satysfakcji gdy dotrzemy do celu…

Wiara i pasja czyni małych, Wielkimi

T.Sekretarczyk

Zapraszamy do wspólnej drogi

Chris Wiciak

Tadeusz Sekretarczyk

Biegiem na Surowo

Dwa tygodnie temu byłem na witariańskiej spotkaniu Zdrowe Życie, które poprowadził Mariusz Budrowski i Agnieszka Juncewicz założyciele projektu Odmładzanie na Surowo.

W kwietniu gościłem ich u siebie w audycji Biegaj z Chrisem w PRL24 gdzie podzielili się swoją historią jak rozpoczęli swój project surowe życie i jak taki sposób odżywiania zmienił ich życie ich rodzine.

W ciągu dwóch lat projekt ich zyskał kilkaset tysięcy zwolenników na całym świecie, a ich filmiki na youtube oglądnęło miliony ludzi.

Wydali w tym czasie dwie książki, jedna opisująca ich historie i dlaczego wybrali witarianizm jako formę życia oraz druga z przepisami jakich jeszcze na światowym runku nie było.

Dlatego tak bardzo chciałem iść na to wydarzenie które odbyło się pierwszy raz w Londynie.

W ciągu dwóch dni dowiedziałem się wiele istotnych rzeczy na temat swojego ciała, między innymi jak dzięki odpowiedniemu żywieniu stworzyć swojemu ciału warunki do pokonywania nienaturalnych objawów i jak najlepiej o nie zadbać.

Tym bardzie mnie to zaciekawiło ponieważ jako biegający amator i trenujący wyczynowo maratończyk, tematyka zdrowia a przede wszystkim sposób odżywiania mnie interesują najbardziej.

Od zeszłego roku przeszedłem na weganizm i porzuciłem mięso i wszystkie produkty pochodzenia zwierzęcego. Dla mnie była to takowa mała rewolucja ponieważ zawsze byłem miłośnikiem czerwonego mięsa i śniadań typu boczek z jajecznicą.

W styczniu tego roku stwierdziłem że powinienem zrobić krok następny i zostałem witarianinem wegańskim.

Witarianizm to dieta wykluczająca spożywanie pokarmów poddanych obróbce termicznej.

Witarianizm wegański opiera się na jedzeniu pokarmów surowych lub suszonych. Produkty wegańskie w procesie suszenia są podgrzewane do max temp. 48st. Cencjusza.

Witarianizm przekonuje ze gotowanie niszczy enzymy i składniki mineralne zawarte w warzywach i owocach. Wysoka temperatura powoduje ścinanie się białka i „smierć” żywości. W procesie gotowania, pieczenia mięsa wytwarzają się nitrozoaminy, które mają właściwości rakotwórcze.

Zaletą witarianizmu jest to, że ma ona efekt odchudzający oraz pozwala oczyścić organizm, szczególnie jeśli spożywane są jedynie produkty pochodzenia roślinnego. Jedzenie surowych produktów przywraca równowagę kwasowo-zasadową w organizmie.

To tyle po krótce jeśli chodzi o witarianizm i jego zalety.

A jak to ma się ze sportem wydolnościowym? W moim przypadku z bieganiem długodystansowym.

Mój organizm w miarę spokojnie przyjął surowe odżywianie, chodź rozpocząłem wszystko od oczyszczenia organizmu poprzez 7 dniową głodówkę połączona z hydrokolonoterapią którą robiłem dwa razy dziennie w warunkach domowych. Dzięki takiemu działaniu pozwoliłem oczyścić swój organizm oraz jelito grube z wszystkiego co uzbierało się przez lata.

„Głodówka”taka bardzo dobrze też wpływa na nasz stan umysłu, w trakcie takiego detoksu zauważamy ze nasze zmysły sie zmieniają i wyostrzają. Podczas detoksu odczuwamy takie stany emocjonalne jakich nie doznamy podczas normalnego odżywiania.

Dla mnie najgorsze są zawsze pierwsze dwa dni, później to już przyjemność i dopiero po 5-7 dniach widzimy jak różnie odbieramy środowisko otaczające nas.

Wiec tygodniowy detoks pozwolił mi szybciej i spokojniej wejść w witariański sposób życia.

Moją kuchnie opieram na przepisach Agnieszki Juncewicz z książki NA SUROWO- to co lubisz smacznie i zdrowo 100przepisow. Gdzie mamy tam całą gamę produktów od snackow, dania główne, soki a kończąc na deserach, i wszytko zdrowo i na surowo.

Książek można nabyć na stronie http://www.biegiemnasurowo.com

Zafascynowany nowym sposobem odżywiania otworzyłem swojego bloga http://www.biegiemnasurowo.com , gdzie dziele się z czytelnikami swoimi treningami, oraz kulinarnymi zdolnościami gdzie nagrywam i pokazuje jak niedoświadczony facet który nigdy nie przyrządzał sobie jedzenia, może teraz z łatwością i radością poruszać się po kuchni przygotowując swoje potrawy dnia codziennego.

Nieraz potrzebuje pomocy i kieruje swoje kroki w stronę żony która zawsze miała wielkie zdolności w tej dziedzinie, dlatego teraz angażując się w mój styl życia i Ona została pochłonięta przez ten wspaniały system i razem próbujemy wynajdywać nowe to potrawy, które to testujemy w domu i próbuje dzielić się na swojej stronie.

Foto.C.W. (Twaróg z nerkowców)

Biegiem na Surowo to poradnik także jak uprawiać różne sporty i odżywiać się naturalnie bez zbędnych nam suplementów która obecnie zalały nasze życie.

(Ostatnio nagrałem filmik jak wyrzucam swoje wszystkie suple do kosza!! Zapraszam obejrzeć na stornie)

Pokazuje i udowadniam że istnieje bieganie i sport bez mięsa, makaronów, nabiału, i że czerpie energię z soków warzywnych i owoców i że produkty które urodzi matka ziemia wystarczają nam do zdrowego i radosnego życia, a do tego moja witalność i energia każdego dnia jest jak nigdy dotąd.

Biegiem na Surowo- właśnie tam będę pokazywał jak można się przygotować do dwóch maratonów na jesieni 2019, gdzie pobiegnę w Moskwie i w Berlinie(Wrzesień) i miejmy nadzieje ze dzięki dobrym wynikom zakwalifikuje się do Mistrzostw Świata Masters na dystansie maratonu (42,2km) w 2020r w Londynie.

To cel numer jeden- wrócić do biegania zdrowy i przygotować się do jesiennych startów. A w drodze do mojego marzenia mają właśnie pomóż mi moje witariańskie potrawy. Ale nie tylko, od kwietnia współpracuje z dwoma fachowcami od motoryki, siły oraz z długodystansowcem, maratończykiem.

Oba panowie to mistrzowie polski w swoich dyscyplinach wiec mam co się uczyć od najlepszych, a i teraz czyje się bardziej bezpieczny w rękach takich fachowców.

Dlatego z tak wielka chęcią chodzę na treningi każdego dnia i poprawiam swoją dysfunkcje ruchową poprzez którą przydarzają nam się najczęściej kontuzje.

Dlatego każdy może pójść swoją drogą w kierunku zdrowia, ja swoją już obrałem i widzę teraz że to dla mojego organizmu i umysłu raj na ziemi.

Dlatego teraz w czasach gdzie pędzimy za pieniądzem każdego dnia, nie zastanawiając się nad swoim zdrowiem, łapiemy w biegu naszpikowane chemią przetworzone produkty powinnismy stanąć na chwilkę i zrobić miejsce dla zdrowia i życia bo pamietajmy że mamy je tylko jedno.

Zapraszam na swój blog http://www.biegiemnasurowo.com

gdzie odpowiem na wszystkie pytania na temat raw vegan food oraz mojego biegania.

Chris Wiciak

Smacznego 🌱🏃‍♂️🌱☘️🥒🍉🍍🏃‍♂️🌱

Gladiatorzy są wśród nas!!!!

To w czym uczestniczyłem przez weekend 6th-7th Kwiecień, pod Białymstokiem w miejscowości Supraśl zapisze mi się głęboko w podświadomości.

Dotychczas moje wyobrażenie o gladiatorach pochodziło tylko z książek i filmów, ale to co zobaczyłem podczas Mistrzostw Polski w biegu 24 godzinnym, przeszło moje największe wyobrażenia. To właśnie tam na żywo doświadczyłem co to są prawdziwi gladiatorzy i jak swoją „krwią” walczą o więcej niż o własne życie. Proszę mi uwierzyć że nic nie zabarwiam i nie przesadzam.

Jeśli sądziłem że wiem co to oznacza cierpienie podczas biegu to się grubo myliłem, tak naprawdę ja „gówno” na ten temat wiem i nigdy takie coś mnie nie spotkało jak tych wszystkich bohaterów. Bo łatwo jest cierpieć przez godzinę, dwie lub trzy i biegnąc do mety ona zbliża się do ciebie, im szybciej pobiegniesz tym cierpienie się skończy szybciej.

Ale nie tutaj, w biegach czasowych specyfika jest taka że nie ważne jak szybko biegniesz meta dla wszystkich jest o tej samej porze biegu. Czy to na początku kiedy jesteś świeży czy po 10 lub 16 godzinach biegu nic Ci nie da że przyspieszysz bo meta będzie znajdowała się w tym samym miejscu. I dopóki tego nie zrozumiesz nie możesz liczyć na jakikolwiek sukces w biegach czasowych.

Ja wybrałem się jako osoba postronna na ten bieg, ( totalny amator biegów ultra) aby pomoc jak będzie potrzeba dwóm osobą: – Tadeuszowi Sekretarczykowi i Katrzynie Chojnackiej, których znam od kilku lat i często widzimy się i przyjaźnimy dzięki wspólnemu hobby jakie posiadamy – bieganiu.

Ale akurat tutaj w tym przypadku słowo „hobby” nie ma racji bytu, bo to są zawody rangi Mistrzowskiej i startują w nich najlepsi w Polsce, reprezentanci polskiej kadry, mistrzowie świata i rekordziści polski i świata.

Tutaj mogę użyć „tytułu z książki”

ROAD RACING FOR SERIOUS RUNNERS 🏃‍♂️

Wracając do osób którym postanowiłem pokibicować i pomóc, już kilka miesiecy temu zaproponowałem Tadeuszowi że chce pojechać i zobaczyć takie zawody, bo chciałbym trochę bardziej poczuć przynajmniej „zapach” tych emocji. Chciałem się dowiedzieć co kieruje tymi ludźmi że stają na lini startu i praktycznie nieprzerwanie biegną dzień, noc i kończą na drugi dzień w południe po 24godzinach biegu. Ale muszę już na wstępnie powiedzieć że to co zobaczyłem nie odpowiedziało mi na te pytanie, a jeszcze więcej zrodziło,

i jestem jeszcze bardziej confused – zadaje sobie pytanie….po co!!!?????

Tadek i Kasia na starcie Mistrzostw Polski stanęli po raz drugi. Rok wcześniej Tadek zdobył tytuł MP w kat.50+, przebiegając rekordową ilość kilometrów 213km964metry, Kasia natomiast nabiegała 138km. Każdy z nich w tym roku traktował te zawody inaczej. Tadka główny cel w tym roku to Mistrzostwa Świata we Francji na jesienni. I to miał być tylko przystanek do „marzeń” naszego gladiatora. Ale kilka tygodni temu doszły do nas niepokojące wieści od organizatorów światowego championatu że udział mogą tylko wziąć reprezentacji swoich krajów, wybranych do kadry poprzez swój macierzysty związek.

A jak się domyślacie do takiej kadry wybierani bedą najlepsi w kraju według swoich przebiegniętych kilometrów. Nie zostały jednak podane jakieś limity kilometrów ale łatwo można było sobie policzyć że żeby myśleć o wyjeździe na takie mistrzostwa musimy przebiec w ciągu 24h grubo ponad 230km a może i nawet 240km nie da uptagnionego miejsca w kadrze. A miejsc jest tylko 6, a tak naprawdę 4. Wiec sytuacja Tadeusza zrobiła się lekko mówiąc nie komfortowa. Tadek musiał zmodyfikować plan treningów oraz taktykę na bieg w dniu zawodów.

U Kasi nie było tylu komplikacji tylko jasny i zdecydowany cel to poprawa wyniku z przed roku. Według mnie taka kategoria w ogóle nie powinna istnieć bo bieganie 24h w takim wieku nie służy dobrze. To tak jakbyśmy póscili nasze dzieci do szkoły w wielu dwóch lat- można ale po co?.

Ale to moje osobiste zdanie. Chyba dlatego bo to co zobaczyłem i jakie wrażenie na mnie zrobiło.

Tadek nie miał nic do stracenia, bieg asekuracyjny nic mu nie dawał i było tylko jedno wyjście zaatakować rezultat 230km.

Było oprócz tego jeszcze jedno ale….przed startem przeszedłem całą trasę biegu w tym przypadku 1012m76cm i to co zobaczyłem troszkę wstawiło mnie w osłupienie, bo zobaczyłem duży 400m podbieg z różnica 8-9m!!!! Później fakt zbieg, z 300m ale to jest bieg w kółko wiec co kilka minut Ci biegacze będą musieli pokonywać ten podbieg. Osobiście widząc to szanse Tadka zweryfikowałem do zera i tylko się obawiałem aby nie stała się katastrofa i aby przebiegł przynajmniej 210km !!! Ale jak to bywa u takich „kaskaderów” biegania to żadnego minimalizmu lub ostrożności nie zauważyłem i wszyscy wystartowali z myślą o jak najlepsze rezultaty i swoje rekordy. Nawet Kasia trzymała się swojego nakreślonego planu który mówił 7:00/km i nic szybciej i jak najdłużej utrzymywać takie tempo.

Wierzcie mi przez kilka pierwszych okrążeń Kasia nasza biegła na dalekim końcu jako ostatnia za dwiema kobietami w wielu prawie 70 lat!!!’ Moje zadanie w ten weekend było kontrolować Tadka i jak nastąpi kryzys to poruszyć jego ego, ale przede wszystkim miałem się zaopiekować Kasią i nie pozwolić dopuścić aby w okresie kryzysu zreszta z trasy i poszła spać.

W takim biegu pierwsze 6godzin to wszyscy biegną uśmiechnięci i zadowoleni i bardziej to przypomina rozmowy towarzyskie niż wyścig biegowy. Ale tutaj „zabawa” zaczyna się trochę później.

Sytuacja była bardzo dobra, Kasia pierwsze 40-60km trzymała tempo, a Tadka musiałem co jakiś czas hamować biegł 10-20sek /km za szybko. Ale przetłumaczyć takiemu doświadczonemu zawodnikowi i to w dodatku przez totalnie bez wiedzy gościa biegów ultra to jest trudno. Nie miałem argumentów i poważania aby moc narzucić swoje analizy i rady. Dlatego bardziej koncentrowałem się na Kasi bo miałem u niej większy autorytet 🙈🙈.

8godz30min Tadek zbiega do serwis boxu z pierwszymi objawami kryzysu, i to dużego kryzysu!!!’ Patrzę na gościa i nie wieże ze ten „stary” wyga ma aż takie problemy na początku biegu. Przecież cały czas mi powtarzał że on zacznie biec i przeganiać rywali po 16godz biegu. Ale nie teraz – pomyślałem. Ale kilka minut postoju i zjedzenie wędzonego kurczaka, żelków, orzechów, rodzynek, i bóg wie co jeszcze za co złapał ręka i wrzucił do ust ze stolika!!!!

Zacząłem pierwszy atak na niego aby powiedzieć mu ze w taki sposób traci czas i lepiej będzie jak już pobiegnie.

Ale ta przerwa mu była potrzebna bo nasz Tadeusz odżył i najlepsze kółka zaczął kręcić na 9i 10godzinie biegu. Po 10h miał 102km i założenie było 120na 12h.

Po 12h Tadek miał 121 km i dobre perspektyway ma wysoki wynik.

Kasia natomiast od 10godziny biegu zaczęła mieć problemy z lewą stopą. Spuchła jej kostka i nie mogła poruszać stopa w górę lub w dół.

Patrzę na Nią i myśle sobie w duchu gdzie to jeszcze 14godzin biegu. Przecież to szaleństwo. Ale Kaśka to terminator jak się okazuje i po okładach z lodu wyrusza na trasę ponownie. W ciągu dwóch następnych godzin smarowaliśmy nogę jeszcze dwa razy. Ale gdzieś po północy musiałem jej unieruchomić stopę bandażem elastycznym i z wielkim bólem wsadziliśmy z powrotem do buta i na trasę. Umówiliśmy się że będzie biegła 5 okrążeń bez zatrzymywania się i dopiero po 5km zatrzymywała się na kilkanaście sekund aby się napić lub coś zjeść. Nie wyglądało to dobrze i moje myśli były ze ta dziewczyna co tak walczy będzie musiała zejść szybciej z trasy bo kontuzja jej nie pomoże dokończyć zawody. Ale godzina za godziną mijała a nasza Kasia biegła i pokonywała kilometr za kilometrem.

Natomiast Tadek miedzy godzina 10 a 14 godzina biegu naprawdę dawał z siebie wszytko i ścigał się o zwycięstwo w kat.50+, sytuacja tutaj zmieniała się co chwile jak nie pierwszy to spadał na 3 miejsce i znowu powracał na pierwsze. Ale od 13godz rywal Tadka unormował tempo i biegł bez zatrzymywania przez następne kilka godzin i w ten sposób wypracował sobie 2 okrążenia przewagi,następny rywal odpadł już po 12km i nie liczył się w walce.

Dochodziła 4am, temperatura spadła do 3stopni, zawodnicy pokonywali ubrani w rękawiczki, czapki, szaliki, kominiarki kolejne kilometry. Większość suportu poszła odpoczywać, tylko pozostali dyżurni którzy opiekowali się zawodnikami. Ja właśnie po 17godz biegu tak miałem przemarznięte stopy ze potrzebowałem się ogrzać i odpocząć. Szczęście takie ze Tadek ogarnął nam mieszkanie 500m od trasy wiec daleko nie musiałem odchodzić od zawodów.

Ale minęło 90min dostaje wiadomość że mam jak najszybciej wracać bo Z Kasią jest bardzo źle, ze nie biegnie i ze zeszła z trasy i poszła do pomieszczenia obok bo jej noga tak mocno spuchła ze nie mogła już biegnąć.

Sprawdzam szybko jej czas i widzę ze ostatnie 35min się nie rusza już, a dwa kilometry szybciej jedno okrążenie zajęło jej 15min!!!!

Szybko zebrałem się i lecę.

Dobiegam do naszego PIT Stopu i widzę ze wyprowadzają Kasie z budynku i idą w nasza stronę. Widzę ze sytuacja jest dramatyczna i nie za bardzo wiadomo jak jej pomóc. Musiałem uspokoić trochę atmosferę bo był chaos i każdy chciał coś innego jej podać, zrobić , trochę za dużo na raz. Wszyscy chcieliśmy dobrze ale biorę jej nogę i widzę ze to jedno wielkie opuchnięcie jest tylko. Jeszcze chwile prędzej trzymała 10min nogę w lodzie i wodzie i nic nie dawało. Smaruje stopę maścią końska i maścią przeciwbólowa. Mocno odwijam i usztywniam ponownie stopę i podejmuje decyzje aby dostała silne środki przeciwbólowe. Kasia się broniła przed jakimkolwiek tabletkami bo rok prędzej właśnie poległo jej ciało i odmówiło posłuszeństwa właśnie jak wzięła takie środki. Ale w tym momencie na 5 godzin do końca biegu nie mieliśmy nic do stracenia.

Dostaje przeciwbólowe i zabieram ją na trasę biegu i mówię ruszasz dziewczyno bo to już końcówka, mało co zostało. !!!!

Kasia zaczyna biegnąc i znowu umawiamy się ze się nie zatrzymuje aż dopiero po 5 kółkach. Ale co się okazuje Kasia biegnie szybszym tempem niż zaczynała wogole zawody!!!!!

Spoglądam na jej kilometry i wodze ze biegnie po 6:45/km lub szybciej. W tym okresie biegu tylko 5 osób na wszystkich zawodników biegło szybciej i to byli nimi męższczyźni z czołówki!!!!

Ja mu muszę to napisać bo to co działo się przez ostatnie 5 godzin biegu to przejdzie do historii biegów tej dziewczyny.

Na 4 godziny do końca Tadek jest strasznie zmasakrowany, prawie nie może mówić nic bo ma taki szczękościsk!!! Widzę że ten gość daje z siebie wszystko, robi co może ale nie możemy odrobić straty!!! Przeciwnik jest naprawdę mocny i prędzej obrał cwaną taktykę, siadł Tadkowi na plecach z przewaga 4 okrążeń i biegł za Tadeuszem. To źle wpłynęło z punktu psychologicznego na Tadka. Ale nasz gladiator się nie poddawał i walczył do końca. Obliczyłem ze jak będzie tak biegł to powinnien pobić własny rekord. Dlatego powiedziałem aby koncentrował się na sobie i na wyniku a nie na przeciwniku.

Wracając do naszej bohaterki – tak Kasia Chojnacka została naszą bohaterką i uwierzcie mi ze nie tylko w moich oczach ale na 3godziny do końca Kasia biegła tak szybko że wyprzedzała na kółkach wszystkie najlepsze kobiety, reprezentantki polski. Na jednym z okrążeń reprezentantka polski Joanna Lorenzo zatrzymuje się przy tablicy i patrzy jaką ma przewagę nad Kasią bo została zdublowana dwa razy w przeciągu godziny. Nawet Tadek próbował się zaczepić na plecach Kasi ale nie dał radę.

Do końca godzina niecała godzina czasu i dopingujemy Tadziowi aby utrzymał tempo bo to mu da nowe PB. Tadek do końca walczył, wszyscy mu dopingowaliśmy bo biegł na granicy rekordu własnego. A ten gość naprawdę zasłużył dziś swoją walką na więcej niż pokazywała tablica z wynikami. Zaatakował swój rekord od początku i na połowie były szanse na 230km ale, dziś na tej trasie ciężko było walczyć o coś więcej. Myśle że normalnie zrobiłby 200km i koniec, ale że Tadek to prawdziwy gladiator i wykręca swoje wyniki powyżej swoich możliwości to dlatego zrobił taki piękny wynik. Może to tylko cyferki ale ja tak byłem i widziałem że ten gość, jest nienormalny, nie obliczalny, niezniszczalny!!!!

On na kilka godzin przed startem zamiast spać to pisał do mnie wiadomości o 2am nad ranem gdzie jestem i wysyłał dla mnie transport !!!! Nie wspomnę ze był przeziębiony cały tydzień i jak zobaczyłem go w nocy przed startem to wam powiem że tylko adrenalina utrzymywała tego człowieka, pasjonate biegania w takich dobrych i bojowych nastrojach.

Wracam do Naszej gladiatorki bo o tym biegu mogę napisać książkę a o ostatnich 5 godzinach biegu to będę opowiadał swoim wnukom !!!! Bo dzieci już słyszeli kilka razy a jesteśmy dopiero dzień po biegu.

Jak dobiegało 15min do końca to zrobiłem ostatnią transmisje live aby pokazać jak nasi bohaterowie kończą tą morderczą walkę. A jak była ciężka to dopowiem że w zawodach startowała najlepsza zawodniczka na świecie biegów 24godz. I 48godz. Mistrzyni Polski, rekordzistka polski, mistrzyni Europy, rekordzistka Europy, Mistrzyni Świata i rekordzistka świata w biegach 24h!!!

To tylko najważniejsze tytuły jakie ostatnio zdobyła Patrycja Berezenowska !!!! Wzór do naśladowania dla wszystkich ultrabiegaczy.

Powiem tyle że Patrycja prowadziła przez większość biegu, ale trasa jaka była wykończyła ją totalnie. Zniszczona przerwała zawody na 5 godzin przez końcem i była zmuszona wycofać się z zawodów. Tak bardzo osłabionej i zniszczonej zawodniczki nie widziałem dawno. Dlatego w takim biegu nigdy nic nie wiadomo. Nie ma faworytów. To są zawody na wyniszczenie przeciwnika i siebie także.

Ale muszę powiedzieć- warto było to przeżyć.

A całość wynagrodziły ostatnie godziny biegu, a ostatni kwadrans – emocje były w zenicie.

Biegając z telefonem, (transmisja live) próbowałem obliczyć dokładnie czy Tadek przekroczy swój rekord i pokona 113km964m, ale także chciałem być przy Kasi aby wspólnie zakończyć z Nią tą piękna walkę. Wiec najpierw odprawiłem Tadka i pozostawiłem na 12min do końca i ostatnie okrążenie kończył z rodziną swoją, ja odnalazłem Kasie na trasie i biegliśmy ponad jedno okrążenie razem. Wierzcie czy nie ale Ta dziewczyna potrafiła przebiec ostanie kilkaset metrów a może nawet ponad kilometr w tempie 4:00/km, jej siostra,koledzy i znajomo wspólnie próbowali jej towarzyszyć w pięknym finiszu. Kończące 165 kółko wbiegaliśmy na metę wspólnie ale zostało do 24godzin jeszcze 25sek i próbowaliśmy jeszcze walczyć o następne metry. Jak usłyszeliśmy strzał z pistoleta zatrzymaliśmy się. Ten sygnał oznaczał koniec!!!! Zwycięstwo dla wszytkich. Co jest pięknego w tym biegu ze wszyscy uczestnicy dobiegają do mety w tej samej sekundzie po usłyszeniu strzału pistoleta. !! Radość i płacz.

Kasia upadła na ziemie i zaczęła się cieszyć!!! Mieliśmy ze sobą dwa szampany, jednego wylałem całego na Kasie!!! Podziękowałem jej za walkę. Kasia płakała, siostra płakała, i ja się wzruszyłem bo takich walk nie widzieli starożytni Rzymianie nawet!!!! Dziś ta kobieta w moich oczach urosła do bohatera i taką pozostanie na długo. Jej wynik to 166km177metrow!!!! Katarzyna Chojnacka została Mistrzynią Polski w kat. K20!!!!!

Coś niespotykanego aby tak młodzi ludzie biegali takie zawody. A gdzie nasz gladiator Tadeusz Sekretarczyk? Jest dobiegł do 214km znalazłem go. Ukończył bieg w miejscu ze swoimi dwoma rywalami ze swojej kategorii oraz wraz ze zwycięzcom całych zawodów. Jak to u Tadzia przystało, nasz mistrz ukończył zawody pomiędzy innymi mistrzami. Miejsce najlepszych jest wśród najlepszych, a Tadeusz Sekretarczyk do nich należy.

Katarzyno Chojnacka i Tadeusz Sekretarczyk moi gladiatorzy dziękuje wam ze byłem tam i poczułem atmosferę tego święta. Pomimo bólu jaki doznaliście cieszę się jak dziecko że przyleciałem na te zawody!!! W domu byłem o 2am w niedziele i do rana nie mogłem zasnąć bo emocje trzymały mnie jeszcze. Nawet teraz jak pisze to mam gęsią skórkę na rękach bo takiego widowiska nie dostarczył mi nikt w ostatnich latach.

Tadek ja wiem że na mistrzostwa świata pojedziesz do Francji na jesieni i wiem ze ja tam będę i chce być Twoim pierwszym supportem i chce przeżyć to jeszcze raz.

Dziękuje wam obydwoje za dwa niezwykle dni.

Dla mnie te dni pozostaną do końca życia.

Dziękuje.

Chris Wiciak

Gdzie Mistrzowie biegają…

„Gdzie mistrzowie biegają” –

….tak brzmi hasło organizacji zrzeszającej największe maratony na świecie.

Abbott World Marathon Majors – to organizacja powstała w 2006 roku. Należą do niej 6 największych maratonów na świecie.

Tokyo, Boston, Londyn, Berlin, Chicago, New York.

Każdego roku staje na starcie na całym świecie setki tysiące ludzi, którzy pragną przebiec ten koronny dystans 42km195m.

W tych sześciu maratonach biegają najszybsi maratończycy na świecie którzy walczą o główna nagrodę każdego roku, czyli zgromadzenie jak największej ilości punktów w danej serii i zgarnięcie nagrody głównej US$100,000 ( za każdy bieg max. 25pkt za zwycięstwo).

Ostatnie dwa lata należały do najszybszego człowieka na świecie na tym dystansie Eliud Kipchoge 34- letniego Kenijczyka który legitymuje się najszybszym oficjalnym czasem 2:01:39 z Berlina 2018r. A ostatniej porażki doznał w 2013r był drugi w Berlinie, a w swojej karierze poczuł gorycz porażki tylko dwu krotnie!!!!

Ale nie byłyby to największe maratony jakbyśmy tylko spoglądali na zawodowców.

Bo tak naprawdę tworzą je amatorzy, pasjonaci biegania, którzy nie dla pieniędzy i sławy jeżdżą po całym świecie i walcząc ze swoimi słabościami, chcą dobiec do mety i być częścią tej wspaniałej imprezy.

To właśnie dla nich została stworzona forma nagradzania za trud i poświęcenie, stworzono eksluzywną grupę ludzi którzy ukończą wszystkie 6 wyżej wymienione maratony i w nagrodę dostają specjalny medal I dyplom i zapisują się jako Six Star Finishers.

Ja swój medal otrzymałem po ukończeniu maratonu w New York 2017.

Był to mój najszczęśliwszy a jednocześnie najcięższy maraton z wszystkich sześciu!!!!

Winny byłem sam sobie winny bo pierwszą połówkę pobiegłem w szaleńczym tempie jak dla mnie i od 26km przechodziłem straszne katorgi przez 16km!!!!

Właśnie teraz 3/3/19 startuje pierwszy w tym roku majors Tokyo Marathon który znowu zgromadzi prawie 1,5 miliona ludzi na ulicach Tokio którzy w nieprawdopodobny sposób będą dopingować swoich znajomych i nie tylko.

Ja swój start w Tokyo miałem w 2016 roku i niezapomniane go nigdy. Sam bieg ulicami Tokyo oraz tak inna kultura Japonii zapisała mi się na długie lata.

W tym roku z Londynu po swój Szósty i ostatni maraton z serii biegli moi przyjaciele z grupy Polacy Biegają w Uk, Marta Kiermacz- Abramek i Mariusz Mackiewicz z którymi rozmawiałem zaraz po maratonie w radio PRL24 w audycji Biegaj z Chrisem.

(Kliknij w poniższy link aby odsłuchać rozmowę z naszymi bohaterami. )

(Marta Kiermacz- Abramek i Mariusz Mackiewicz)

Od następnego tygodnia rozpoczynam cykl reporterzy o każdym Majorsie z osobna. Dowiedzieć się jak się zapisać, co będziecie potrzebować przed startem,kiedy przyjechać na start i różne pomocne informacje. W skrócie opisze także mój start.

17th Marzec 2019 godz. 10:05am zapraszam wszystkich do słuchania audycji Biegaj z Chrisem w http://www.prl24.co.uk oraz na aplikacji smartfon Polish Radio London, tego dnia będę gościł wszystkich maratończyków z naszej grupy Polacy Biegają w UK, którzy zdobyli medal 6stars Majors Marathon. Przyjdą i podzielą się swoimi wrażeniami i opowiedzą swoje niesamowite historie.

(NY Marathon 2017)

A już 23-24 Marca 2019 Zapraszamy na warsztaty biegowe z Marcinem Chabowskim ( mistrzem Polski, maratończykiem i reprezentantem kraju),

które odbędą się w zachodnim Londynie Isleworth.

Mamy dla wszystkich uczestników dużo nagród które zostaną wylosowane w dniu warsztatów.

Zegarek Garmin Vivoactive 3 Music oraz Voucher £100 na buty ufundowanych przez firmę Smart Choice Financial Services oraz dużo innych nagród!!!

Zapisy na event i szczegóły na stronie:

http://www.warsztatybiegowelondyn.co.uk

20% off na zakup biletów do 8th Marca!!!

Posłuchaj rozmowy z Marcinem Chabowskim w radio PRL24.

https://drive.google.com/file/d/1Mw5WCY-Xwci_-sx2w0AnZT8uiM1iw_AC/view

Do usłyszenia już wkrótce

Chris Wiciak

Biegaj mądrze- biegaj efektywnie.

Ostatnio pisałem na blogu i w magazynie cooltura + jak sobie radzić podczas kontuzji i jak nie zmarnować tego czasu.

Ale jeszcze lepszym sposobem jest zapobiegać kontuzji niż leczyć. Rehabilitacja do najtańszych nie należy wiec lepiej działać prewencyjnie i zainwestować w szkolenia i pozyskiwać wiedzę.

Aby ją pozyskać, my biegacze amatorzy najlepsze wskazówki powinniśmy brać od zawodowców i lekkoatletów. Zawodników którzy uprawiają bieganie zawodowo i traktują to zajęcie jako prace. To właśnie tacy ludzie mają największą wiedzę jak unikać kontuzji i jakie ćwiczenia stabilizacyjne wykonywać aby zminimalizować możliwość doznania kontuzji.

Ja miałem kiedyś takie szczęście że mogłem przebywać na obozie biegowym z zawodowym maratończykiem obecnym Vice mistrzem polski na koronnym dystansie z 2017r Mariuszem Giżyńskim. To właśnie On pokazał mi pierwszy raz jak bardzo jestem pospinany i jak małą mam koordynację ruchową. Jak bardzo rzucam ramionami podczas biegu przez co tracę dużo energii i siły. Dzięki niemu poznałem ćwiczenia które On sam aplikuje sobie przed i po treningach i dzięki czemu może cieszyć się bieganiem dłużej i biegać skuteczniej, a co za tym idzie szybciej.

Na wyspach obecnie mamy bardzo dużą społeczność biegaczy amatorów, którzy poprzez taką formę relaksu spełniają swoje cele i marzenia. W samej naszej grupie „Polacy Biegają w Uk” jest zarejestrowanych prawie 3tys członków. Większość z nich aktywnie bierze udział każdego dnia w różnych zawodach na całym świece.

Dlatego aby powiększyć naszą wiedzę zaprosiłem do Londynu jednego z najszybszych maratończyków w Polsce. Wielokrotnego Mistrza Polski obecnie najszybszego na dystansie pół maratonu 1:02:24 Marcina CHABOWSKIEGO!!!

Chciałbym abyście wiedzieli że już od ubiegłego roku oglądałem krótkie relacje z wykładów Marcina i tylko zazdrościłem moim kolegą z PL, że mogą się szkolić i uczyć od najlepszych. A teraz nareszcie przyjedzie do UK po raz pierwszy.

Marcin jest założycielem CHABOWSKI Athletic Training System i prowadzi zajęcia z amatorami biegania w całej Polsce. Na warsztatach można się dowiedzieć jak zbudować solidne fundamenty w bieganiu, jak poprawić technikę i unikać kontuzji. Oprócz przekazywanej wiedzy Marcin przeprowadzi zajęcia praktyczne na stadionie (ilość miejsc ograniczona) gdzie pokaże indywidualnie każdemu z uczestników jak wykonywać ćwiczenia, jak pracować nad dysfunkcjami oraz nad koordynacją ruchową. Aby trening mógł odbyć się poprawnie to Marcin poprowadzi go z drugim trenerem który także przylatuje z polski do nas, następna rzecz to ograniczona ilość ludzi na wykładach, a jeszcze mniejsza na zajęciach praktycznych.

Bardzo ciekawą rzecz usłyszałem ostatnio od Marcina w rozmowie telefonicznej w audycji radiowej, że wynik ma być efektem ubocznym naszego biegania.

Dlatego jest to niespotykana okazja dla wszystkich początkujących jak i zaawansowanych biegaczy którzy chcieliby biegać poprawnie, zdrowo, efektywnie i szybko.

(Fot. Chris Wiciak. St.Moritz2018)

Nasze hasło warsztatów to: BIEGAJ MĄDRZE- BIEGAJ EFEKTYWNIE .

Zapraszam wszystkich już 23-24 Marzec 2019 Od godziny 10am na szkolenia połączone z praktyką i treningiem.

W sobotę 23-ciego Level 1 wykład 10am do 3pm i zajęcia praktyczne wraz z treningiem biegowym. 3pm -5pm na stadionie.

24-ego Niedziela to Level 2 wykład. Od 10am-3pm

Razem z Marcinem przylatuje drugi trener do pomocy przy zajęciach praktycznych.

Jako organizator mogę zapewnić że wszyscy uczestnicy szkolenia otrzymają nieocenioną dawkę wiedzy teoretycznej i praktycznej przy miłej i dobrej atmosferze.

Mamy też miłą niespodziankę dla wszystkich którzy wezmą udział w sobotę na zajęciach praktycznych:

Rozlosujemy zegarek firmy Garmin oraz voucher na zakup butów o wartości £100.00

Podziękowanie dla sponsora nagrody firmie

Smart Choice

http://www.smartchoicegroup.co.uk

Szczegóły i bilety można nabywać na stronie:

http://www.warsztatybiegowelondyn.co.uk

Więcej informacji pod telefonem

Mob: +44 7590887267

e-mail: biegajzchrisem@gmail.com

Chris Wiciak

Przerwa w bieganiu nie jedno ma imię. 

Życie biegacza jest piękne tak długo dopóki możemy biegać, problem pojawia się wtedy, gdy zmuszeni jesteśmy wziąć chwilowy rozbrat z bieganiem. 

Przerwa w bieganiu to dla wielu z nas prawdziwe wyzwanie, a dla mnie to próba charakteru.

Nie przez przypadek chce opisać ten stan, bo obecnie jestem po operacji łękotki i chce pokazać jak sobie radzić podczas takiej długiej przerwy, co począć, i jak sprawić by po jej zakończeniu chciało nam się wrócić do sportu. 

Najczęstszym powodem przerwy jest kontuzja, i przeważnie przychodzi ona w nieodpowiednim momencie. Mamy już zaplanowane starty, rozpoczęliśmy przygotowania, a tu nie możemy biegać. Ja swoją złapałem podczas ostatniego tygodnia przygotowań w St.Moritz w Szwajcarii gdzie wychodziłem na prostą przed maratonem w Berlinie.

Naturalną reakcją jest złość i gniew, który odczuwają nieraz nawet nasi najbliżsi. Dopada nas przygnębienie. Zaczynamy rozmyślać co źle zrobiliśmy że nas dopadła właśnie teraz, właśnie nas.

Osobiście się zastanawiałem dlaczego ja i dlaczego w tym momencie, jak już za kilka tygodni miałem pobiec w pierwszych moich eliminacjach do Mistrzostw Świata Master, a tu taki pech. Ale teraz wierze że to było po coś.

Na szczęście pauzując nie musimy od razu szukać wizyty u psychoterapeuty. Spokojnie, przerwa w bieganiu to nie materiał na depresje i inne zaburzenia afektywne. Przy odpowiednim nastawieniu można z niej wyjść jeszcze silniejszym!!

Hmm ale ktoś zapyta, a jak się nie ma takiego nastawienia?? Jak nasza dotychczasowa motywacja spadła z braku treningu i równa się zero!! Jak obrócić wszystko żebyśmy poczuli radość i sens w to co robimy?

Na początku musimy szybko zaadoptować nową sytuacje. Robimy plan działania:

⁃ konsultujemy to z trenerem (jeśli mamy)

⁃ -i biegniemy do Fizjo, a jeśli sytuacja wymusza to lekarz specjalista.

I wtedy szukamy innej aktywności którą pomoże nam być nadal fit. Robimy plan treningów, zapisujemy( to pozwoli nam na kontrolowanie nas samych).

Ja osobiście już na drugi dzień po operacji rozpocząłem rehabilitacje i wykonywałem ćwiczenia które miały na celu wzmocnienie mięśni nóg, wszystko oczywiście za przyzwoleniem i pod opieką fizjoterapeuty . Już same kilkanaście minut takich ćwiczeń pozwoliło mi na optymizm i nadzieje że wrócę do biegania jeszcze silniejszy.

Podczas kontuzji mamy duży wachlarz możliwych aktywności. 

Biegacze mogą pracować nad stabilizacją, wzmocnieniem brzucha, grzbietu i innych mięśni głębokich. Do tego dochodzi rolowanie i rozciąganie na które zawsze nam brakuje czasu podczas biegania. To są rzeczy które nie lubimy robić jak biegamy lub nie starcza nam czasu. A teraz właśnie możemy się skupić na tym co zawsze było zaniedbane.

Jest bardzo dużo form fitnessu nie zależnych od naszej przypadłości i kontuzji ze w danym momencie będziemy mogli coś robić i ćwiczyć.

Jak się okazało że przez 6 najbliższych miesięcy nie będę mógł biegać!!!

….to po chwilowej „zadumie i szoku” rozpocząłem szukać pozytywów, aby nadal utrzymać swój stan motywacji. 

Już po kilku tygodniach rehabilitacji wszedłem na rowerek stacjonarny, który jest lekkiem na nie jedną kontuzje. To forma ćwiczeń gdzie możemy rozpocząć wypracowywać sobie wydolność która później pomoże w początkowym treningu biegowym. Następnym sposobem jest bieganie w wodzie z pasem wypornościowy jak i samo pływanie.

Osobiście mam jakiś „uraz” do pływania hehehe i nie granę się do tego jak do biegania lub rowera ale próbuje to robić co dwa- trzy dni i próbuje aby poprawić przy okazji technikę pływania którą wykorzystam w przyszłości przygotowując się do Ironmana.

A jeśli kontuzja dopadła nas teraz w okresie zimowym to znajdź sobie pozytyw w tym że nie musisz wychodzić w deszcz, wiatr i mróz na trening ale w ciepłym przygotowujesz się do biegania. Sauna, jacuzzi, siłownia i basen okazują się wtedy zbawieniem i dobrym zakątkiem do treningów. 

Pamietajmy że wykonując każdy rodzaj rehabilitacji i ćwiczeń fitness jest to forma treningu zastępczego i uzupełniamy stracony czas od biegania.  

Musze dodać że okres w jakim muszę walczyć z rehabilitacja to chyba najlepszy czas, ponieważ wchodząc w nowy rok wstąpiłem do grupy społecznościowej Bootcamp Postanowienia Noworoczne i będąc tam i czytając posty ludzi i robiąc różne ćwiczenia i zadania uświadamiam sobie że mam tak dużo do zaoferowania rodzinnie, sobie i że właśnie teraz mogę więcej niż przed kontuzją. Muszę przyznać ze w sierpniu i wrześniu bardzo mocnych argumentów potrzebowałem aby się zmobilizować i ze przeżywałem ciężkie chwile. Ale teraz czuje się jakbym był nowo narodziny po dawce double expresso!!!

Następna pozytywna rzecz to że od grudnia porzuciłem wszystkie potrawy mięsne,rybne oraz nabiał, jajka i ograniczyłem prawie do zera węglowodany. Oczywiście nie muszę dodawać że cukry także. Moje odżywianie skierowałem mocno pod surowe zdrowie oparte na 80% świeżych warzyw. Owoce także ograniczone.

Aby ograniczyć ilość posiłków do trzech oraz rozpocząłem prace mentalna ze swoim mózgiem którego mam nadzieje ze już w które zawładnie i to ja będę kierował nim, a nie on mną i moim ciałem. Już widzę postępy i myśle że właśnie taka praktyka mentalna poprowadzi mnie do rozwoju osobistego i osiągnięcia moich postanowień i planów oraz zrealizowania marzeń.

Ale wracając do biegania i tematu kontuzji to przede wszystkim nie możesz zapomnieć że jesteśmy biegaczami, a przestój to tylko stan przejściowy. Trzymaj dietę, rozmawiaj o bieganiu na grupach, planuj starty. Potraktuj przerwę jako próbę charakteru, który w bieganiu jest równie ważny co wydolność.

 

Biegaczem się jest a nie bywa. Tego nie zmieni żadna przerwa w bieganiu. 

Chris Wiciak